"Historia Mary Mikaelson" Rozdział 3

Kiedy się budzę jest już ciemno, serce bije szybciej. Zaspałam! Nati i Veroniki już nie ma. Zrywam się i biegnę... Przecież tutaj chodzi o jego los.

 

Mam szczęście, właśnie rusza ostatni pociąg do Jasemi, więc wskakuję do ostatniego wagonu, który jest opuszczony. Jak na złość w połowie drogi do wagonu wsiadła ciemnowłosa dziewczyna w delikatnej sukience barwy zachodzącego słońca. Kiedy tylko drzwi się za nią zamykają zbliżam się do niej, a biorąc pod uwagę mój obecny wygląd wygląda na przerażoną. Spoglądam jej w oczy i mówię:

 

 

-Nie ruszaj się, nie krzycz, nie ma już dla ciebie ratunku.

 

 

Przypieram ją do ściany i zatapiam kły w jej szyi. Im więcej odbieram jej krwi, ona słabnie, a ja staje się silniejsza. Kiedy już się nie rusza wyrzucam ją, a sama wskakuję na dach żeby cień podejrzenia nie padł na mnie.

Nagle zaczyna dzwonić mój telefon, wyjmuję go z kieszeni... Tak to Adam, serce wali jak zwariowane...

 

 

-Adam?

-Mary! Coś jest nie tak -słyszę strach w jego głosie -miałem dziwny sen...

-Wiem, nie ruszaj się ze swojego pokoju i nikogo tam nie wpuszczaj... Już do ciebie idę.

 

 

...

 

Kiedy pociąg jest w pobliżu wyskakuję i biegnę ile sił w nogach, jednak na mojej drodze staje czarny wilk o bursztynowych oczach, ten sam co mi się śnił i przemawia.

 

 

-Wkrótce losy twoich przyjaciół będą spoczywać w twoich rękach, jesteś najsilniejsza spośród nich, ale możesz się od nich wiele nauczyć.

-Kim ja jestem?

-Jeszcze nie czas na to, musisz biec do przyjaciela, potrzebuje twojej pomocy.

-Ale…

-Nie zadawaj pytań, biegnij… -Kiedy ruszam dodaje. –Wkrótce się spotkamy.

 

 

Przeskakuje ogrodzenie, wspinam się po drzewie i wskakuje przez otwarte okno do jego pokoju. Siedzi skulony w najciemniejszym kącie swojego pokoju, podchodzę powoli żeby go nie wystraszyć.

-Adamie? –Przemawiam półszeptem, podnosi głowę. –Pokarz mi swoją prawą dłoń.

-Mary? Jak ty tutaj… -otwiera szeroko usta, oczy stają się dwa razy większe –wyglądasz beznadziejnie…

-Też się cieszę, że cię widzę, a teraz pokaż mi dłoń. –Kiedy jego dłoń spoczywa na mojej nasze półksiężyce łączą się w jeden pełny.

-Dopełniło się… -Zaczynam, ale on podnosi wzrok z dłoni na moje oczy. Przyciąga mnie do siebie, więc teraz siedzi trzymając mnie na swoich kolanach, a jego usta odnajdują moje. Czuję nieopisane pragnienie, chcę mieć go tylko dla siebie i już nigdy nikomu nie oddawać. Dokładnie zlizuje z moich ust krew, która pozostała po ciemnowłosej dziewczynie.

-Co teraz będzie? –Przerywa w końcu ciszę. –Właściwie co się stało? Ja się tutaj dostałaś? Dlaczego tak wyglądasz?

 

-Musisz opuścić swój dom, ludzi których znałeś. –Widzę smutek na jego twarzy. –Stałeś się wampirem, tak jak ja… -Urywam, głos więźnie mi w gardle. –Jesteśmy sobie przeznaczeni, wczoraj tutaj byłam kiedy ty spałeś.

-Widziałem cie, myślałem że to tylko sen. –Spogląda na mnie z zatroskaniem. –Jeśli mamy opuścić to miejsce to najpierw musisz zrobić coś ze swoim wyglądem, bo zbyt bardzo rzucasz się w oczy.

-O co ci chodzi? –Staje przed lustrem i teraz widzę, że moja twarz, końcówki włosów i kurtka się pokrwawione. –Ach o to chodzi –udaję obojętność –zapomniałam ci wspomnieć, że mam na koncie dwa trupy?

 

-Żartujesz? –Kręcę głową. –Przecież byś muchy nie zabiła.

-Jako człowiek nie, ale to przeszłość Adamie i dlatego kazałam ci się zamknąć i trzymać z dala od kogokolwiek.

-Nie rozumiem tego Mary…

-Ja też, przyznam ci się, że jestem przerażona, ale musimy przez to przejść.

-Razem? –Spogląda z nadzieją.

-Będę cię chronić, włos ci z głowy nie spadnie. –Kręci głową.

-Chyba raczej ja ciebie powinienem. –Całuje mnie w policzek. -Odśwież się, a ja znajdę coś co się na ciebie nada.

 

Staram się jakoś szybko ogarnąć i wracam do jego pokoju. Podaje mi czysty czarny t-shirt i bluzę. Sam też ubrał się na czarno.

 

-Kompletnie zapomniałam. –Wyjmuję z kieszeni zawiniątko. –Załóż to na szyję.

-Nie jestem dziewczyną. –Irytuje się.

-Zakładaj jeśli chcesz przebywać na słońcu. –Zaciska zęby, ale zakłada.

-A teraz chodźmy.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania