Hitler miał kilkanaście miesięcy, gdy umarł van Gogh, ale nie o tym jest ten wiersz
kubek jest spękany w środku i na zewnątrz
- skutek chłodznia kawy, na chama
wstawiania gorącej, świeżo zalanej
do lodówki
właściwie cały jest z rys, opleciony
siateczką zmarszczek
krojących go na drobne kawałki
niezagojonych ran-blizn, które się pogłębiają
codziennie zastanawiam się
kiedy trzaśnie mi w rękach
zostanę oblany mlecznobeżową
cieczą o temperaturze pokojowej
jest jakby metaforą depresji
wlej kroplę śliny
potem mnie rzuć - a zostaną skorupy
w całym domu (właśnie liczyłem!)
jest trzydzieści sześć innych kubków
większość kurzy się spokojnie za szkłem
jednej, drugiej meblościanki
tylko tego maltretuję
właśnie skończyłem trzydzieści cztery lata
nie mam glanów, ani kredytu, prawa jazdy
tyle razy wyobrażałem sobie
że się wieszam w garażu
że aż zaczęło mnie to nudzić
użalam się i filozofuję o sensie bytu
strukturze, wewnętrznych problemach kubka
o jego transcendentalnej, kosmicznej aurze
a cisnąć o ścianę, niech się roztrzaska
liny holownicze parcieją
korniki wyżerają dziury w belkach stropowych
coraz starzej
Komentarze (24)
To prawie jak Oda do młodości Florianie, taki manifest pokoleniowy.
Oda do Płciowości: "O nagości, iskro czortów, chwaście elzejskich ściernisk"... :)))
Zapomniałem ci dać piątki, nadrobiłem.
Wstrząsnął mną ten wiersz. Dogłębnie.
dzięki. przybij piątkę :)
wstrząsnął? OMG
Wstrząsnął. Naprawdę.
okej, to chyba dobrze, że nie jest miałki...
Nie, autentycznie coś ma. Już poprzedni Twój mi się podobał, chociaż nie pamiętam, czy go komentowałem werbalnie.
to super :)
To nie jest poezja, tylko proza. I prawdę mówiąc bardzo dobra proza.
dzięki. to jednak, moim zdaniem - poezja :) prozę tez pisuję, rzecz jasna :)
Od początku do końca masz mowę wiązaną. Nie chce mi się układać, ale widać gołym okiem - prozę.
Mniejsza o terminologię, dla mnie to czysta poezja. Tu mogłabym się zresztą, oprócz odczuć własnych, powołać na autorytety w dziedzinie, ale po co - bez sensu. Poezji nie powinno się rozbierać do końca, bo to nosi znamiona gwałtu (moja skromna opinia, stricte odczuciowa) . Bardzo Twój jest ten wiersz. Bardzo. Och i jeszcze jedno mi się rzuca w oczy - najlepiej pisze się własną krwią.
Ale:" tylko tego maltretuję " - nie powinno być "ten"?
Jezu, nie wiem... ten, tego... miałem urodziny, napisałem jednym tchem... za wszelkie błedy przepraszam, wybaczcie trzydziestoczterolatkowi -od paru godzin :)
dziękuje za tyle komplementów :)
PS: Co ma do wiersza Hitler?
Serio jestem ciekawa.
Enchanteuse w wierszu, w jego tytule zawarłem dwóch samobójców. dziś skończyłem 34 lata. nie ukrywam, że jestem podmiotem lirycznym, postacią mowiącą, ględzącą, narratorującą... która się nie zabiła w tym garażu. choć swego czasu fantazjowało się o tym, ostro :)
Florian Konrad och...
Znam ja te fantazje, ale u mnie przybierają inne oblicze. Cieszę się, że u Ciebie minęły :)
przemijanie, jakby skupianie się na rzeczach nieistotnych, gdy wokół pustka... Ciekawy wiersz.
dzięki
Florian, 100 lat!
Gen literatury masz w każdym neuronalnym punkcie postrzegania i trawienia rzeczywistości. Czytam i myślę sobie, że najbardziej, najpierwej jesteś pisarzem, a wszystko Twoje inne jest w drugich i kolejnych planach.
Wlazłeś w słowa ze wszystkim, ze zdroworozsądkowymi buciorami i pulsującym sercem. One mutują, rozgałęziają się, oplatają. Tworzy się przebogaty wszechświat słów. I najbardziej Ci zależy, aby nawet w najbardziej szalonej fikcji zapisać prawdę. Czyli jak naprawdę jest świat i Ty.
I zacnie. Poetę poznasz, nie po stylu, a po tym, co próbuje przekazać.
dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania