Hollywzwód (bizarro)

Wszedłem do jaskini, której wnętrze pokrywały prymitywne malunki przedstawiające mężczyzn z ogromnymi penisami i kobiety z równie monstrualnymi piersiami. Z jednej z bocznych nisz wysunął się najpierw długi nos, a dopiero chwilę później reszta ciała Stefana Cipika, znanego badacza prehistorii i speleologa.

- Coś pan odkrył? – zapytałem.

- Ciężko powiedzieć. Te tunele mogą się ciągnąć naprawdę daleko. Zbadaliśmy jedynie kilka odgałęzień bliżej powierzchni. Tylko jedno z nich jest oznaczone dziwacznymi symbolami, więc sądzę, że powinniśmy nim właśnie się udać. Może wyjdźmy na zewnątrz, bo tu panuje straszna duchota.

- I do tego śmierdzi rybami – dodałem, choć za późno ugryzłem się w język, gdyż prawdopodobnie odór dolatywał od strony naukowca.

Po wyjściu na świeże powietrze, odkryłem, że z pewnej odległości i patrząc pod odpowiednim kątem jaskinia przypominała mi kobiece genitalia.

- Tę grotę odkryło dwoje nastolatków, którzy prawdopodobnie przyszli w te rejony by uprawiać seks – wyjaśnił Stefan Cipik. – Te groteskowe malunki jeszcze bardziej pobudziły ich wyuzdaną wyobraźnię. W pewnym momencie jednak, podczas miłosnych uniesień, usłyszeli czyjeś kroki. Z głębi jaskini wyszedł, jak twierdzą, kościotrup z dyndającym między nogami ogromnym przyrodzeniem.

- Zboczuch przyszedł pooglądać.

- Proszę nie robić sobie żartów. To poważna sprawa. Musimy dogłębnie zbadać tę jaskinię w celu odkrycia prawdy.

- Mam pewną teorię. Ta parka była kompletnie naćpana i poniosła ich wyobraźnia.

- Tak czy inaczej, nie da mi to spokoju, dopóki nie odkryję prawdy.

Udaliśmy się więc w głąb jaskini z nadzieją na jak najszybsze rozwiązanie problemu. Z każdym kolejnym krokiem robiło się coraz ciaśniej, coraz bardziej wilgotno, a aromat rybny się nasilał. W końcu musieliśmy się przeciskać i zacząłem się obawiać, że mój duży brzuch spowoduje, że zaklinujemy się i nigdy więcej nie wydostaniemy na światło dzienne. Na szczęście po pewnym czasie dotarliśmy do rozległej groty. Smród był tak silny, iż zacząłem myśleć, że prawdopodobnie znaleźliśmy się w miejscu, gdzie ukrywają się morskie potwory z mitologii Lovecrafta. Nie było tam jednak żadnych mackowatych istot, a grupa wychudzonych mężczyzn z nienaturalnie dużymi penisami oraz coś, co przypominało skrzyżowanie budyniu malinowego ze ślimakiem. Chudzielcy po kolei podchodzili do obłego różowego kształtu i zanurzali w nim swoje członki. Rytuał ten powoli się zapętlał, gdyż każdy kolejny osobnik przechodził na koniec kolejki, oczekując na odpowiedni moment.

Ponieważ nikt nas nie atakował, ani nie zwracał nawet najmniejszej uwagi, postanowiliśmy przyłączyć się do ceremonii. Oczywiście będąc przy zdrowych zmysłach nigdy bym nie postąpił w taki sposób, a czym prędzej uciekł by nigdy nie wrócić, ale poczułem nagle pewien przymus, głos wewnątrz głowy nakazujący mi pozostać i robić to, co reszta. Podobnie czuł się zapewne mój kolega, Stefan. Rozebraliśmy się do naga i stanęliśmy w kolejce.

Kiedy nadeszła moja kolej, lekko stremowany wsunąłem penisa do galaretowatej substancji i poczułem lekkie gilgotanie. Po upływie kilku chwil, wyciągnąłem członek, który zdawał się być nieco większy, niż chwilę wcześniej, po czym udałem się na koniec kolejki.

I prawdopodobnie nic by nas nie uratowało przed niechybną zgubą, gdyby w grocie nie zjawiła się grupa kobiet, które chciały sobie wszystko powiększyć. Rzuciły się na galaretowatą istotę i zaczęły ją ssać i obmacywać. Zapewne liczyły na to, że każdy element ich ciała automatycznie stanie się większy. Przygniecione tyloma ciałami stworzenie zerwało z nami telepatyczny kontakt, dzięki czemu staliśmy się chwilowo znów wolni. Popatrzyłem na Stefana i obaj rzuciliśmy się pędem do ucieczki. Na szczęście podążając szlakiem naskalnych malunków szybko wydostaliśmy się z potwornej jaskini, w której prawdopodobnie spędzilibyśmy resztę życia, stając się z czasem jedynie szkieletami. Jedyny plus był taki, że schudłem bez stosowania żadnej diety.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Piotrek P. 1988 2 miesiące temu
    Bardzo schizowa opowiastka bizarrowa, czyli udana. 5, pozdrawiam :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania