Hopperiada
A więc trzeba nam było chwycić tę nić
między palce i przeciągać powoli odcinek
po odcinku, osuwając rumieńce na spłowiałe
kolory, wypromieniać poranne słońca
z okien hotelowych pokoi, policzyć ziarnka
piasku pod stopami. Należało rozciągnąć na
myśli nasze wciąż zdumione twarze,
gdy zasypialiśmy pod kraciastym kocem,
skąpani w jasnej i dobrej chwili.
Komentarze (7)
Wydaje mi się, że to wspomnienie z wakacji, opis miejsca i czasu. Mnie się podoba. 5
Wzruszająco i prawdziwie o miłości. Nasze wciąż zdumione twarze, że aż tak można... dziękuję Ci za te wersy.
Martwi mnie początek, bo - trzeba było - oznacza odbyte wymienione czy zaniechane?
A może zaniechane po długim czasie i już jest teraz najpiękniej.
Bardzo dobry wiersz, przemówił łagodnie i celnie.
Od - hope - hopperiada?
Czyżby więc stan długiego oczekiwania?
Wrotycz bardzo dziękuję za opinię. Od Hoppera
Czyli samotność.
Mnie te wersy przywołują wiersz Barańczaka o podróży pociągiem nad morze, wspólnej nocy i rozstaniu.
Wrotycz jesteś bardzo oczytana, Twoje komentarze zawsze czytam z zainteresowaniem
Dziękuję, a ja lubię wchodzić w Twoje wiersze. Świadczą o tym samym i jeszcze o czymś więcej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania