Horror
Ania usiadła obok Franka. Franek zwiał w popłochu, a za nim
Anka. Ciocia Łucja z martwych powstała i z wyciem za Anią
i Frankiem pognała. Zenek, sąsiad, splunął, petem pstryknął
i zamknął okno, choć szyb w nim nie było. Duch starego domu,
Romuald, rozsiadł się okrakiem na szczycie dachu. Zadzwonił
łańcuchem i ryknął:
– Ania, Franek, do domu! Łucja! A ty idź w cholerę!
Romuald pojął, że nikt go nie słucha. Uniósł środkowy palec
na znak sprzeciwu, kichnął, prychnął i spadł na ryj z wysoka.
Ania, Franek i Łucja bili mu brawo. Zenek ziewnął, mrucząc:
– Mam to w dupie.
W stylu tutejszych prozaików... ku pokrzepieniu serc.
Komentarze (3)
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania