horyzont

noszę siebie w pokrowcu od skrzypiec

dziwnie wygląda cień od cienia

układa się w prawosławny krzyż

 

miasto dudni

chciałbym iść polną drogą

mijać pochylone kapliczki

 

jestem zbyt stary

ulice przechodzą przeze mnie

jak gwoździe

 

to tylko pamięć

tli się tępiona morfiną

nawet ona jest kłamstwem

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Aisak 30.07.2019
    Ależ to mi się podoba, jak nie wiem co.

    noszę siebie w pokrowcu od skrzypiec
    miasto dudni
    ulice przechodzą przeze mnie jak gwoździe
    tylko pamięć tli się
    (ale)
    nawet ona jest kłamstwem
  • Aisak 30.07.2019
    Ten wiersz jest, jak deszcz, który nawodnił wysuszoną rzekę.
    Doprawdy...
    Czuję się, jak Łazarz.

    Miłego!
  • puszczyk 30.07.2019
    Brać, albo nie brać- oto jest pytanie...
    Ten sam autor i dwa tak różne wiersze.
    Jeden gniotowaty i jeden zwyczajnie dobry.
    Ten jest z tych drugich.
  • JamCi 30.07.2019
    Wszystko na tak. wcieło mnie.
  • Florian Konrad 01.08.2019
    bez ostatniej zwrotki byłoby lepiej, mniej dosłownie i o niebo lżej

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania