Horyzont zdarzeń
Celowo unikam myśli o sobie, staram się zniknąć, wolna od myśli od myśli od myśli...
Od oczu, od języka, od twarzy i ciała.
Wolna od łańcucha perfekcji, kagańca i trzasków smagania bicza. Od oczekiwań względem kogoś kto istnieje tylko teoretycznie.
Od żądzy aspiracji kulejącej na samym początku przetrwania.
Od bolesnego nacisku urojonych perspektyw, nadających sobie najwyższy priorytet.
Nieomylnych.
Staję się jednością z brakiem.
Komentarze (4)
Brawo!
esencja Schopenhauerowskiej nirwany...
KuIfon Dzięki
Narkomanka na czym lecisz zazwyczaj?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania