Hot-dog i dżdżownica
Perski hot-dog lewituje nad stołem. Kałuża z Coca-coli to raczej mokradła, gdzie toną mrówki, skuszone przez cukier. Hot-dog pragnie wlecieć w usta, wejść w gardło, wślizgnąć się do przełyku i czołgać się, czołgać, jak czołga się dżdżownica ciemnych, wilgotnym korytarzem. Wilgoć zresztą jest dla hot-doga pewnym symbolem wyzwolenia. Pamiętam dobrze, jak jakiś czas temu myślał, że stoisko z tanim żarciem nie jest zwykłym miejscem, a cmentarzem, gdzie człowiek kupuje resztki mięsa przyprawione i gotowe do jedzenia, usmażone, ugotowane. Jednak, zanim to było możliwe, ktoś kiedyś przyszedł i wyplewił życie, w zdrowe tkanki wrzucił martwe zioła, a potem powiedział, oto kotlet albo hot-dog. Na cmentarzu nie ma krzyża, ale jest kaftan, w którym hot-dog staje się hot-dogiem, ale nigdy nie rozwija skrzydeł. A perski hot-dog od dłuższego czasu myślał, gdzie tkwią jego korzenie, nawet, jeśli tych korzeni nie czuć, nie widać, nie są podobne imbirom, czy innym przyprawom, jakieś korzenie musiały kiedyś istnieć. Nie będzie miał skrzydeł, chociaż wejdzie w kokon, nie będzie też niczym więcej, jak pełznącym po po gardle kawałkiem przetworzonego mięsa. I wtedy hot-dog ujrzał dżdżownicę, która pokochał za jej proste kształty, lekko widoczny pierścień, brązowawy kolor i ten brązowawy róż, który niosła na ciele. I gdyby mógł, zszedłby hot-dog między korzenie, wszedł w wilgotne, chłodne, gliniaste korytarze, podziemia, którymi pędzą jego myśli i nigdy już nie wydoroślał.
Komentarze (5)
Weź jeden ze zestawów do TW :)
Wianeczek, w sensie? Co to jest TW?
Dziena hiena https://www.opowi.pl/forum/pozyczone-od-grawitacji-2-dychy-slow-w1933/
Tam jest pod koniec wątku wrzuciłam kilka zestawów, zobacz sobie czy jakiś by Ci podpasował. :)
Wianeczek a, oki, dzięki, obadam
Dziena hiena dawaj! :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania