howgh
nie pod krzyż rosło to drzewo
sadzone ręką czyjegoś ojca syna
może zresztą samosiejka
w tej za domem mieliśmy swoje kryjówki
indiańskie strzały świstały
a może to świstał wiatr
gdy wystawialiśmy głowy z wigwamu
ze skóry starej poszwy
pachniało żywicą albo niebem
dziś wiem że jedno nie wyklucza drugiego
miłość może być przekleństwem
życie powolną śmiercią
drzewo krzyżem który nie przyjął jeszcze
rozłożonych ramion
Komentarze (15)
Mocne. Ludzkie.
Dziękuję, JamCi.
Igalgo↔Tym razem zaznaczam obecność. Jam na tak, rzecz jasna. W sensie całości.
Tytuł też przyciąga. Jak przez Wodza indiańskiego powiedziany↔Pozdrawiam:)↔%
DD - dziękuję i odpozdrawiam :)
Piękne to i dojrzałe. Bardzo.
Dziękuję, TseCylio.
dla mnie ok ;-) tylko drugie świstał nie potrzebne
Dzięki, JJ. Poprawię :)
Jako Twe poziomem zawsze wyżej od jako takości. Jednego słowa nie rozbiorę na siedem metafor nie rozstrzelę, ale miłe dość w odczycie i w sympatię.
Dziękuję, yanko :)
Puenta niczym korona - wieńczy dzieło.
Dziękuję, kikimoro :)
Do końca też nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy to co jest klęską nie stanie się zwycięstwem. Nie wiedząc o tym nosimy w sobie poczucie klęski, choć czujemy że warto ją było ponieść. Wykonało się ale Chrystus Zmartwychwstał! Alleluja!
Dobry tekst, przemyślenia o życiu, przemijaniu, ludzkim losie. Pozdrawiam
"...miłość może być przekleństwem
życie powolną śmiercią
drzewo krzyżem który nie przyjął jeszcze
rozłożonych ramion"
To jest piękne. Zapamiętam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania