***[i aż do wczoraj żadnej myśli o tobie...]

i aż do wczoraj żadnej myśli o tobie

jakbyś wyszedł z mgły

nabrać kształtu i przywar

 

ale to później

 

najpierw muszę cię pokochać

później znienawidzić

rozpętać wiatr

żebyś nie miał gdzie się schować

 

znów jestem pełna burz

cichnę

by zaraz przeorać ogniem

niebo i ziemię

 

za mgnienie deszczem gasić podpalony ląd

byś nie poparzył stóp

gdy zawołam

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • befana_di_campi 3 miesiące temu
    Patetyczne. Jak dawne piosenki Pani Ireny Santor ;)
  • IgaIga 3 miesiące temu
    Ok. Przyjęłłłam:)
  • JamCi 3 miesiące temu
    Bo w tym tam ( w środku) szaleją orkany. I pełne to sprzeczności. I chcenia co i rusz inne i niechcenia.
    Zabiję, ocalę. Ot kobieta.
    Piękny wiersz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania