I już przekwitły niezapominajki
To nie takie proste milczeć. Serce chce zabrać ci wolność,
a nie dostajesz nic w zamian. Wciąż skrycie marzysz, że kiedyś,
coś, ktoś, niekoniecznie obcy. Ciągle ci mało? Nie nazywasz
tego miłością, bo nie znasz tego słowa.
Przypomnę ci płacz dziecka na skrzyżowaniu światów,
zieloną linię z kierunkowskazem do nieba. Nocne czuwanie.
Dlaczego nie potrafisz budować? Tak dobrze szła ci zabawa,
te zamki z klocków, rysunki na ścianie.
Śni mi się piegowata. Pamiętasz? Byliśmy, jak trzy nogi stołu.
Gdy jedno padało, wywracał się dom. Lubiła lalki, a my
wciąż nie potrafiliśmy dorosnąć. Jeszcze mam w uszach
jej szept – obudź się, proszę, to wszystko nieprawda.
Komentarze (1)
W ostatniej części tęsknota do Piegowatej.
Dobry wiersz, tchnie autentyzmem, pewnie dlatego niektóre wątki pozostaną tajemnicą dla czytelników.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania