i nadejdzie taki dzień
kiedyś przestanę się bać
patrzą na mnie jakbym był nie stąd
dokąd prowadzisz drogo
gdzie zatrzymam wzrok
biec zroszoną łąk i nie od łez
zrywać błękit niezapominajek
czerwienią maków zawstydzać dzień
uciekać przed cieniem
łakomych nienasyconych wejrzeń
kiedyś nadejdzie
czas który skończy bieg
jak pociąg na dworcowym śnie
idąc ulicą nie lękam się
muzyka na sen na ból na trend
włosy dotykam jedwabne
pachną nieskoszonym sianem
nabieram powietrza płuca pełne ciebie
miłość zakwitnie zawsze wiosną
odejdziemy w zapomnienie
mówić o nas będą kamienie
Komentarze (11)
Nieskoszone siano? A to ci dopiero...
Może uschło na pniu...
Akwadar Całkiem możliwe, ale mnie bardziej zastanawia, czy autor zastanawia się nad tym co pisze, czy pisze, pisze i pisze...
Włosy pachną nieskoszonym sianiem.
Yaro Rozumiem, piękne i bardzo poetyckie, a jak się skosi siano to wychodzi z niego słoma, tak?
Yaro Siano – skoszone przed dojrzałością trawy, rośliny motylkowe i inne, następnie wysuszone, zazwyczaj w warunkach naturalnych. Proces koszenia, suszenia i magazynowania to sianokosy. Siano to jedna z najważniejszych pasz objętościowych suchych w żywieniu przeżuwaczy i koni
Yaro nieskoszonym sianiem? A to dopiero zagwozdka. W każdym razie w tekście masz siano, nie powiem jeszcze gdzie.
Może i tak
Lotos nie obrażaj innych.
Yaro Masz na myśli siebie?
Podoba mi się czerwienią maków zawstydzać dzień .
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania