I tak skończył się dzień

Powiedz, jak to możliwe, że uwierzyłem

w miłość, przechodzoną niewinność, w ciebie.

Gdy pierwszy raz przyjechałaś nie mogłem uwierzyć,

Artystyczna knajpa zamilkła, a ja, zgłupiałem.

 

Później było już znacznie gorzej. Co pół roku wizyta,

parę dni nagości, pozowanie. Cudownie okrutne oczy

codziennie, po kawałku, wygryzały moją naiwność,

żerowanie na samotności stało się zwyczajem,

 

marzenia o lepszym jutrze zasłoniły mi świat.

I przyszedł zimny październik.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • laura123 3 tygodnie temu
    Często tak jest, że wkładamy drugą osobę w jakiś schemat albo marzenie, a kiedy cos się kończy przeżywamy ogromne rozczarowanie, tym większe jeżeli zostajemy na powrót wtłoczeni w samotność.
    Bardzo dobry wiersz. 5
  • absynt 3 tygodnie temu
    dzięki:) samotność to druga twarz nadziei
  • Yaro 3 tygodnie temu
    Tak było
  • Baba Szora 3 tygodnie temu
    Bardzo to intymne.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania