Ida
przeczesuje włosy
cienkie pasma mgły rozrzedzonej wiatrem
wplata w nie chrabąszcze i ćmy
cieniuje kolory zarysami brył
znajdujących się zbyt blisko by je zignorować
za daleko by odkryć tajemnice
nie podchodzi do okien a jednak wie
tafla którą zwykła marszczyć nagim ciałem
porosła tatarakiem i rzęślą
coraz trudniej odnaleźć brzeg
ale ramiona ma silne
zmysły wyostrzone jak u ptaka
oswojona ziemia zawsze pod stopami
tak się odchodzi albo wraca
jeszcze odróżnia noce od dni
które coraz trudniej nazwać
dlatego każdy jest niedzielą
w niedzielę Ida rozczesuje włosy
cienkie pasma mgły rozrzedzonej wiatrem
nawija na papiloty nigdy nie skończoną myśl
bez początku który dawno się rozszedł
Komentarze (5)
Znałem kiedyś Idę ? dawno temu
Ładny wiersz. Inspirowany bohaterką filmu „Ida” z 2014 roku?
W takim świecie czas się zatrzymuje, zapętla, płynie inaczej, nie tylko w dół.
Taka kruchość czuć. Jakby maleńkie elementy trzymały ją w całości. Jakby byle podmuch, patyczek mogły sprawić, że się rozsypie i już nigdy nie złoży. Jakby codzienne nawyki powodowały, ze jeszcze istnieje.
Dobre. I mocne i jednocześnie delikatne.
Brawo! to bardzo dobry wiersz.
Jak zwykle, pięknie budujesz klimat wiersza a jednak, zdaje się, niekonsekwentny. Gubię się.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania