Igor niewidzialny-prolog

Uczucie bycia samotnym w tłumie. Najgorsza rzecz jaka może być. Ale czy na pewno?

Ja odczuwam je całe życie.

Moja matka nie była idealna. Nie chodzi nawet o to że bieda była czymś zwyczajnym w naszym domu. Czasu nie poświęcała mi praktycznie w ogóle. Matczyna miłość, coś mi się wydaje że jej tego daru nie dano. Co, chcecie wiedzieć teraz coś o ojcu? Cóż, ja też. Nigdy się nic o nim nie dowiedziałem. Był pewnie jednym z licznych chłopaków mojej rodzicielki. Zawsze byłem odludkiem, znajomości w szkole kończyły się zwyczajnie po dwóch dniach.

Sam już nie wiem kiedy to się zaczęło. Byłem po prostu głodny, w domu nie miałem nawet czego szukać, nie pamiętam już który z chłopaków mojej matki to był ale gdybym się tam pokazał on osobiście by się postarał żebym już im nie przeszkadzał. Jego słowa rozumiecie? Moja matka nic na to nie odpowiedziała. Stała i patrzyła jak on wygrażał mi pięścią. Musiałem sam się sobą zająć. Chciałem po prostu coś zjeść. Szukałem miejsca do spania i zobaczyłem wtedy piekarnię. Głód był silniejszy od rozsądku. Nałożyłem kaptur na głowę i ruszyłem przed siebie. Wziąłem jakiś bochen i schowałem go pod bluzę. Nie czułem strachu, nerwów, nic z tych rzeczy. Najważniejsze wtedy było to żeby zaspokoić głód. Oprócz sprzedawcy były wtedy tam jakieś trzy osoby i nikt nie zwrócił na mnie uwagi.

To się zaczęło potem powtarzać. Więcej kradłem i to się włączało. Pierwszy raz nie zwróciłem na to uwagi z powodu głodu, ale później poczułem to. Krew płynie szybciej i czujesz takie mrowienie jakbyś dostał chwilę wytchnienia po długim biegu. Czasem gęsia skórka pojawia się na rękach ale zawsze wiesz że oni cię nie widzą. Nie wiem jak to działa że nikt nie zwraca na mnie uwagi, ważne są efekty. Nie wiem nawet jak wytłumaczyć to uczucie które się wtedy pojawia.

Zacząłem robić coraz większe napady ale nie chcę teraz wchodzić w szczegóły. Udało mi się nawet opłacić mieszkanie i wreszcie skończyć z poprzednim życiem. Kradłem tyle żeby przeżyć, po to były mi te wszystkie napady.

Taki stan rzeczy utrzymywał się z kilkoma mniejszymi incydentami do momentu gdy pewnego razu gdy szedłem po mieście oglądając przechodniów pod osłoną mojej niewidzialności. Wtedy zobaczyłem ją siedziała przy stoliku wystawionym przed jedną z licznych kawiarni. Ona patrzyła się w moją stronę na początku myślałem że patrzy po prostu na coś obok mnie ale kiedy się ruszyłem ona skierowała wzrok w moją stronę. Chciałem sprawdzić czy na pewno mnie widzi, kilak razy przeszedłem wzdłuż ulicy i cały czas jej głowa powoli odwracała się w moją stronę. Później też dopiero zauważyłem że siedzi z nią jakiś mężczyzna, miał gładkie rysy twarzy. Nie zdążyłem mu się przyjrzeć, jedyne na co zwróciłem to jego jasne wręcz białe włosy. Szybko się poszedłem do swojego mieszkania. Rozmyślałem gorączkowo czy by nie uciec stąd i jakim cudem w ogóle ktoś mógł mnie zobaczyć. Wtedy usłyszałem pukanie do drzwi otworzyłem je, a za nimi stał ów jasno włosy mężczyzna. On zwrócił się do mnie po imieniu i powiedział że wie kim jestem, i wie o mojej zdolności. Na chciałem uciekać w panice ale mój nie pokój i sprzeciw jakby zatonęły w kojącym cieple jego głosu, mógłbym słuchać go godzinami. Mówił dalej o tym że istnieje więcej osób o takich zdolnościach i że może się dołączyć do grupy właśnie takich osób. Ja nie myśląc nic od razu się zgodziłem, nie mogłem nawet myśleć o innych opcjach, ciepło jego głosu nie pozwalało mi się nie zgodzić.

Wziąłem tylko kilka potrzebnych rzeczy i wyszedłem z nim. Jego towarzyszka która jak jasnowłosy mi potwierdził mogła mnie dostrzec, siedziała w samochodzie przed budynkiem. Wsiadłem na zawsze żegnając się z moim starym życiem, z życiem złodzieja i odludka. Teraz zaczyna się nowe życie. Nie wiem tylko czy będzie lepsze, czy mrok będzie się krył za ciepłą barwą głosu jasnowłosego mężczyzny.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania