IKAR PODHALAŃSKI

A kiedy wzbiję się w powietrze,

będę szybował w stronę nieba,

zawołam gromko: jeszcze, jeszcze,

tego mi właśnie było trzeba!

 

Spojrzeć na miłą mi krainę -

wybrzeże, las, jezioro, rzeka,

miasto, gdzie chowam się na zimę,

gdzie nieco łatwiej o człowieka.

 

Lecz gdy już wosk roztopi słońce

i runę w dół, jak krągły kamień,

owieczki na tatrzańskiej łące -

ten widok w oczach* mi zostanie…

 

*sercu, duszy, czy co tam jeszcze kto posiada...

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Barmaria

    pragnienie nieograniczonej wolności, okupione konsekwencjami.

  • Grafomanka

    Jakbyś się żegnał...

  • Grafomanka

    Jakaś robiona na szybko istota, znowu po moich komentarzach wali jedynki... niedobrze jest, kiedy ciąże nie są planowane, wtedy wyskakuje coś dziwnego i nie potrafi się odnaleźć

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania