IKAR PODHALAŃSKI
A kiedy wzbiję się w powietrze,
będę szybował w stronę nieba,
zawołam gromko: jeszcze, jeszcze,
tego mi właśnie było trzeba!
Spojrzeć na miłą mi krainę -
wybrzeże, las, jezioro, rzeka,
miasto, gdzie chowam się na zimę,
gdzie nieco łatwiej o człowieka.
Lecz gdy już wosk roztopi słońce
i runę w dół, jak krągły kamień,
owieczki na tatrzańskiej łące -
ten widok w oczach* mi zostanie…
*sercu, duszy, czy co tam jeszcze kto posiada...
Komentarze (3)
pragnienie nieograniczonej wolności, okupione konsekwencjami.
Jakbyś się żegnał...
Jakaś robiona na szybko istota, znowu po moich komentarzach wali jedynki... niedobrze jest, kiedy ciąże nie są planowane, wtedy wyskakuje coś dziwnego i nie potrafi się odnaleźć
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania