ILL

Otwieram oczy, na zegarze czwarta nad ranem

Brzydzę się sobą i brzydzę się światem

Kolejna bezsenna noc bez niej w mych ramionach

Kolejny miesiąc gdy ona nie chce się nawet spotkać

Bolą mnie mięśnie także boli mnie  też głowa

Chciałbym porzucić to życie I zacząć znów od nowa

Rzuciłem kofeinę teraz czuje się jak zombie

Czuje ze umieram gdy wychodzę z tej siłowni

W tunelu nie ma światła za to przejedzie mnie pociąg

Koleje mazowieckie słyszę tylko huk I łoskot

Biało zielona swym słoneczkiem przydobiona

Czuje ze umieram gdy to już Warszawa wschodnia

Wchodzę do mej klasy no i witam się z biesiadą

Zajmuje swoje miejsce cały czas się gapie na nią

Długie blond włosy, falowane jak nasz Bałtyk

I jej niebieskie oczy zupełnie jak adriatyk

Ma różowe usta z ducha Marmieładow Dunia

Dla niej mógłbym nawet dać sobie pociąć *****

Codzień o niej myślę, takie jest już moje fatum

Kiedy się nudzę lub gdy zdycham od ciężarów

"nadchodzi lato" ja mam mood "summertime sadness"

Na głośnikach mnie katują hemingwayem I chivasem

Juz nawet nie wiem co się wokół mnie dzieje

Ostatnio funkcjonuje na oxvie I nurofenie

Dni szybko mijają zlewajac się w jedną całość

Problemów nie ubywa a złych myśli ciągle natłok

Wiem że mnie odrzuciłaś to dawno zrozumiałem

Chociaż po cichu marzę iż dasz mi drugą szansę

Wciąż myślę o Tobie i przez to czuje się jak creep

Mais Mon saint Dieu, tu es tellement manifique

Minęło sporo czasu, cześć zimy i cała wiosna

Mam nadzieję że za wersy nie pozwie Zdechły osa

Bo jestes taka ładna ostatnio

z nowym pierciegiem I koszulce z gwiazdą

Z łańcuszkiem pod czaszką

Stylówa casual

Chciałbym Cię namalować jak się śmiejesz tańcząc.

 

Czuje się wyobcowany niby pasażer nostromo

Odciąłbym się od wszystkich lecz chce uniknąć fomo

Nasze wszystkie niepewności zawdzięczamy telefonom

Chciałbym rzucić nim o ziemię oraz rozpierdolić stopą

Potrzebuje czegoś co spowolni myśli moich potok

Dzień nic nie robienia albo city break do kioto

Potrzebuje nowej zmiany ale także stabilności

Kiedy próbuje czegoś czuje nagle atak mdłości

Czuje wciąż błagał o atencje oraz brał ich na litość

Choć tylko pisze esy pytając się jak dzień minął

Pisze to o trzeciej, dziwne zdania znowu tworzę

Czuje się jak Mickiewicz że szlugiem o późnej porze.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania