Illeizm

"Kaszel, charkot, rozmyty obraz, charkot, charkot, noc,

charkot, noc, noc."

Marek Krajewski "Śmierć w Breslau"

 

rzućcie się, przechodnie, wykopcie

spod jego żeber wszystkie kolorowe piłki,

z których wytoczy się zmięty w kulkę biały,

mąkpodobny papier.

 

wydrzyjcie też coś z niego. tak na szydził-trafił.

jest pełen dychotomii, yin mu nacieka w yang,

aż z brody skapuje, więc i mała sakralność się znajdzie,

i garbiący się przy drodze w pozie tribhanga,

szmaciarz na wróble.

 

a ty, przed którą klękał w myślach, aby być

uniżony i uległy, pozwól mu pisać książki,

a zobaczysz, co się stanie. jedna dziennie będzie

wychodzić spod rozzygzakowanego pióra:

raz Mesjasz krzyżowany w Smoleńsku,

raz Stomia premiera. Powieść patriotyczna.

 

daj mu na moment zgubić się na wewnętrznych

rozstajach. by wracał w kamiennej skórze pożyczonej

od napotkanego po drodze pomnika, w okularach

z polaryzacją, przez które będzie widzieć lepiej

niż bez nich, gołym okiem.

 

niech zrywa tektury, którymi zabite są okna

jego domu, robi z nich transparenty,

by wznieść jedno, najświetlistsze hasło.

przekaz cały w jaśminach.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania