Ilonka
Widziałem na rynku w Krakowie staruszka z torebką i o tym opowiem. Uśmiechnął się do mnie, stał niepewnie, miał ziarno w torebce i karmił gołębie.
Spytałem, czy mogę w czymś pomóc. Odmawiając, uśmiechnął się mile. Gdy skończył już karmić gołębie, to podszedł do mnie na chwilę.
Opowiedział mi o swej małżonce, o pięknej, wspaniałej Ilonce. Czas wypełniał opowieściami, oczy miał przesiąknięte łzami.
Mówił mi, jak co niedzielę przychodzili tu po kościele, na gofry czy też na lody, w czasach, kiedy był jeszcze młody.
Kończąc, spojrzał na mnie i powiedział:
— Ilona odeszła w tym roku. Lecz proszę, rozejrzyj się wokół. Ja wszędzie tu czuję jej duszę, dlatego przychodzić tu muszę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania