Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
ILUZJA MYŚLĄCA INACZEJ. (opowiadanie mystery o Romantyczkach)
ILUZJA MYŚLĄCA INACZEJ.
(opowiadanie mystery)
(o Romantyczkach)
Z Dedykacją dla Użytkowniczki opowi.pl : o nicku ~ Roma.
Jak doskonale, usilnie wmawiasz sobie, że... z pewnością o tym wiesz: czasami... nie do końca można ufać własnym przekonaniom. Zwłaszcza, jeżeli chcesz wierzyć, w nie cokolwiek innego. Zapewne: drwisz, z tego powodu: iż... może to być początkiem końca życia. Jednak: życzę Ci szczerze, aby nie było dane ci się o tym przekonać. Świadomie, prawda?..
Rzując zajadle gumę, postanowiła zapalić: co miało dla niej znaczenie równoznaczne z wciśnięciem czerwonego przycisku, okazawszy pogardę: zwyczajnym końcem świata. Odrzuciwszy niedbale paczkę cienkich papierosów nieopodal klawiatury, złapała się na tym, że koniuszek bezwiednie tkwiący w jej wilgotnych, przesłodkich wargach, dotknięty płomieniem, napełni jej płuca żrącą wonią topionego tworzywa sztucznego, co skwitowała parskliwą odwrotnością, aby wypuszczając uważnie konsternacyjną chmurkę dymu, pogrozić ujmującymi leniwie kopcący papieros, palcami: w stronę treści widniejącej na ciekłokrystalicznej matrycy laptopa, spowijającej ją inteligencją blasku nie ustępującą momentami kariery, opowiadanymi przez Sędziwych Policjantów. Kolejny " artysta ".. zafascynowany jej romantycznym uosobieniem, ujętym wrażliwością pisanych przez nią wierszy... Cóż. Jak na piątkowe popołudnie, nie musiała nawet zechcieć pofatygować się przed lustro, chcąc zdobyć jego serce, właściwie: już należące obecnie do niej, oczekując, aż wylądowawszy na dłoni: zagości życiem zupełnie innej codzienności. Niestety: czasami... zwyczajna przynęta, także odkrywa w sobie resztki możliwości przejawiania współczucia: niczym odkrycie na dnie przerdzewiałej puszki, ostatnich kropel maszynowej oliwy, umożliwiających dalszą eksploatację posiadanej broni palnej. Nie mniej jednak: chłopaczek samotny, mama daleko... mieszkawszy sam, postanowił poznać bliską swemu sercu osobę. Na własne nieszczęście: akurat ją, a przecież... nie chciała dla niego źle, szczerze go polubiwszy, niczym pozornie oślizgłego gada, spoczywającego spiralnością na jej smukłych udach, pozwalając z wdzięczności darzyć się delikatnym ciepłem jej dotyku. Właściwie: na czymkolwiek innym, tak naprawdę... zupełnie im nie zależało, czym irytowali ją doszczętnie: usiłując jednocześnie okłamać rzekomymi uczuciami. Heh, zupełnie adekwatnie: błagali ją żarliwie ku okazaniu miłosierdzia, na widok otwartego przed nimi bagażnika czarnego audi, podsumowjącego ich wyimaginowane starania osiągnięcia obecności " uczucia ", niczym wyrzekający się przesycającego ich zła, upadli księża. Nie miało to dla niej znaczenia, jeżeli zgodność grup krwi z oczekującym na przeszczep, wyrażała własnym istnieniem: konieczność... zmiany ich życia. Jak obecnie, gdzie mogła jedynie stwierdzić:
- Komentujcie, wiedząc, że: " to jest dla mnie ważne "..
Po czym, przepisawszy niemal wpychany jej komentarzowym hipokrycznie zastrzykiem cukru, numer telefonu: sięgnęła z obrzydzeniem, po własny, który, jak i jego elektroniczne dane: widniał zarejestrowany imiennie... na zupełnie inną osobę. Ehh... Głupcy... Nie pozostało im już cokolwiek innego, jak zostać kimś innym, jednak: zwyczajnie, nie sobą...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania