Imię
Tyci tyci zamieszkiwali niewielki obszar gdzieś na skraju mapy. Narysował ją chłopiec flamastrami. Na początku nazywał ją krainą z pięciu kolorów, bo takimi kreślił jej granice.
Jeździł do nich mini metalowym samochodzikiem, zawsze pełnym niespodzianek. Raz po drodze z niedomkniętego bagażnika wyskoczył Mikołaj, był stary mechlaty i trochę brudny.
Za chłopcem unosiła się ledwie słabo widoczna łuna z cienia na tle obklejonym sztucznym śniegiem tła.
Z przymrożonym okiem otrzepał upasione brzuszydko podciągną szelki i westchnęła, miał na sobie tylko jednego buta.
– Jeden, jeden i hop... – skoki, podskoki i tak ruszył w poszukiwaniu najbliższej ostoi.
Jednym czarnym flamastrem zaczęła powstawać rzeka o ostrych krawędziach a rysował ją zły brat chłopca o imieniu Antekantyświątek
Tyci Mikołaj zaniemówił z przerażenia. Bulgocząca breja rozlewała się coraz bardziej.
Mapa wyginała się pod palcami łobuza i o krótki włos Mikołaj wpadłby do pułapki z linii wodnej i zapewne już by się z niej nie wydostał.
Ale niespodziewanie na krainy padł blady cień.
Był to pamiętny dzień Wigilii, mama ocaliła Mikołaja. Zawołała obu chłopców na kolację.
Komentarze (6)
dżizas...
A idź!
C₁₂H₂₂O₁₁ to o egzekucji Elmo z ulicy sezamkowej? xD
Don Chujan Zamilcz, bo się wyda. 🤣
C₁₂H₂₂O₁₁ protsetował w Iranie czy ki chuj?
Don Chujan Zdezerterował 😅 Poszedł już...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania