Poprzednie częściIMMERSJA

IMMERSJA c.d. 1

Tak naprawdę istniała jedna skuteczna metoda na wyrwanie się z tego letargu- działanie. Tylko poczucie sprawczości mogło wyrwać go z ponurego "leiover". W innym wypadku czekały go godziny leżenia w fotelu przepełnione destrukcyjnymi myślami i bezsensownym przeglądaniem sieci.

Mike wziął głęboki oddech i gwałtownym ruchem poderwał się i usiadł na boku fotela, który swoją budową przypominał te używane w gabinetach stomatologicznych. Złożył twarz w dłoniach i oddychał głęboko jeszcze przez chwilę. Kiedy w końcu zebrał się w sobie wstał i poszedł wziąć prysznic. Najłatwiej odzyskać kontrolę i poczucie sprawczości od małych rzeczy. Sprzątanie to klasyk, niezawodne porządkowanie swojego małego świata, które daje zasłużony zastrzyk dopaminy. Nie pamiętał kiedy ostatnio sprzątał, nie dlatego że był bałaganiarzem, tylko dlatego, że w tych czasach mało kto robił to sam. Berni- humanoidalny robot sprzątający, obsługujący jego pion bloku mieszkalnego, był od dwóch tygodni w serwisie, co wcale nie było rzadkością. Chłopak zazwyczaj czekał aż wróci z naprawy i posprząta to co nagromadziło się przez cały okres awarii. Standardowo trwało to mniej niż tydzień, ale teraz musiało stać się coś poważniejszego. Na całe szczęście odkurzacz działał, więc podłogi miał z głowy.

- Merry- powiedział na głos

- Tak Mike?- odpowiedział głos wydobywający się z domowego systemu audio

- Puść jakąś playliste... coś do działania

- Nowy album Free People?- dopytała

- Może być, ale dorzuć też trochę klasyki. Zacznij od Dooms Day.

Z głośników poleciała energiczna muzyka. Mike wcisnął przycisk na panelu sterowania mieszkaniem i wprawił odkurzacz w tryb działania. Ze stacji dokującej umieszczonej w szafie na buty wyjechał sześcienny robot z przegubowym ramieniem do chwytania większych przedmiotów umieszczonym u swojego grzbietu. Mike spojrzał na niego jak na zwierzaka domowego i przymilnym głosem powiedział.

- Zaraz będziesz miał wyżerkę.

W miarę porządkowania mieszkania Mike odzyskiwał szacunek do samego siebie. Był z siebie dumny bo potrafił zmusić się do takiego wysiłku, co wcale nie było normą, szczególnie wśród ludzi z jego pokolenia. Oprócz popularnych w niektórych kręgach ćwiczeń fizycznych poprawiających sylwetkę, podejmowanie wysiłku było świadectwem biedy i zacofania. Co innego kiedy było się BL-em, ale to był raczej temat tabu. Po niecałych 2 godzinach sprzątania, z satysfakcją mógł spojrzeć na swoje dzieło.

Na półkach leżały poukładane nieliczne książki, magazyny i albumy, które stanowiły bardziej retro gadżet niż źródło wiedzy czy inspiracji. W wąskiej gablotce w rogu pokoju leżały przetarte z kurzu figurki kolekcjonerskie, które Mike zbierał jako nastolatek. Czasem patrzył na nie jak na relikt minionych lat, wspominając lepsze beztroskie dni. Naczynia zniknęły ze stołu i nocnej szafki zapakowane do zmywarki. Mike z grubsza powtarzał to co zazwyczaj robił u niego Berni. Podjął się nawet umycia okien czego chyba nie robił nigdy w swoim życiu. Było z resztą widać tego efekty, okna były pełne smug i wyglądały jeszcze gorzej niż przed zabiegiem.

- To musi poczekać na profesjonalistę- stwierdził przywołując w myślach Berniego.

Kiedy zabierał się za ich czyszczenie, nie spodziewał się że będzie to tak męczące. Po "umyciu" trzeciego okna barki zaczęły boleć go nieznośnie. Pomimo tej niewielkiej porażki, był zadowolony z ogólnego efektu swojej pracy. Czuł satysfakcję i sprawczość, której tak desperacko poszukiwał.

- To może nadać się do matrycy- pomyślał.

W czasie swoich studiów na Akademii Sztuk Pięknych, podczas zajęć z tworzenia immersów, profesor Trawenlly nauczyła ich zwracać szczególną uwagę na przeżywane emocje. Były one fundamentem każdego immersa- matrycy emocjonalnej. Wskoczył z powrotem na opuszczony niedawno fotel deprywacyjny i myślami odpalił program do tworzenia immersów.

- Juhu! Działamy- zakrzyknęła podekscytowana Merry

- Nie rozpraszaj mnie proszę- uciszył ją krótko Mike.

Merry wyświetliła gifa z uśmiechniętą szelmowsko dziewczynką zamykającą sobie usta niby zamkiem błyskawicznym i wycofała się z jego głowy. Fotel deprywacyjny wprowadził go ponownie w stan zupełnego odcięcia od rzeczywistości. Jednak tym razem został sam na sam z własnymi myślami i emocjami w całkowitej ciemności. Skupił się nad tym co odczuwał- myślał jak sam, własnym wysiłkiem zmienił swoje otoczenie i jaką przyjemność mu to sprawiło. Przywołał wspomnienie pokoju sprzed 2 godzin i z satysfakcją stwierdził, że to już nie prawda- dzięki niemu. Mógł czekać, aż zrobi to za niego ktoś inny, ale postanowił zrobić to sam. Nakręcał się takimi myślami potęgując i uwydatniając swoje emocje. Neuroczip w głowie sczytywał jego stan bio-chemiczno-neurotyczny i zapisywał go na tworzonej właśnie matrycy emocjonalnej. Dzięki temu zapisowi inny użytkownik fotela deprywacyjnego, mógł zostać wprowadzony w tożsamy stan emocjonalny. Głównie przy pomocy wibracji portu indukcyjnego oraz manipulacji indywidualnego neuroczipa. Wyświetlana równocześnie z takimi emocjami wirtualna rzeczywistość tworzyła immersa. Mike miał całą bibliotekę matryc emocjonalnych, do której co jakiś czas dodawał nowe zapisy. W zasadzie to nie były to w większości matryce, tylko raczej ogniwa matrycy- pojedyncze emocje zapisane cyfrowo, które dopiero po połączeniu ich z innymi emocjami w odpowiedniej sekwencji, tworzyły właściwą matrycę emocjonalną. Kiedyś był w tym naprawdę dobry- przynajmniej tak mu się wydawało- dlatego poszedł na ASP. Od dziecka miał bujne i bardzo intensywne sny, które były dla niego głównym źródłem inspiracji i kopalnią niesamowitych przeżyć. Pamiętał pierwszy immers- po którym wszyscy wróżyli mu karierę- był to obraz swobodnego lotu w chmurach. Dzięki emocjom jakie zapamiętał z jednego ze swoich snów o lataniu, udało mu się bardzo realistycznie oddać stan lewitacji, pod który wygenerował VR przy pomocy sztucznej inteligencji. Zdołał nawet zarobić na nim trochę coinów, bo udostępnił go za niewielką opłatą na serwisie CherryMers gdzie przez 2 tygodnie był w pierwszych 5000 najczęściej przeżywanych immersów.

Niestety z wiekiem jego sny stały się mniej intensywne i miał coraz większe problemy z ich zapamiętaniem. Na studiach był okres, w którym dręczyło go wiele koszmarów co wykorzystał do stworzenia kilku horrorów. Jednak dzieła tego typu mają bardzo ograniczoną grupę odbiorców, którzy zazwyczaj oczekują przełamania barier, których Mike nie chciał przełamywać.

- Mike- powiedział pełen napięcia i podekscytowania głos Merry w jego głowie

- Tak?- zapytał ożywiony.

Wyczuł od razu w głosie compa, że coś się stało.

- Napisali- odpowiedziała SI i zawiesiła głos.

- RealExpirience?- dopytał chłopak podrywając się z fotela.

Zakręciło mu się w głowie a serce podeszło do gardła. Uderzyła go fala galopujących myśli, a żołądek przybrał rozmiary orzecha włoskiego. Teraz się wszystko okaże.

- Tak- potwierdziła Merry- napisali jakieś 3 min temu jak tworzyłeś matrycę. Nie chciałam Ci przerywać. Mikeowi kręciło się w głowie. Bał się piekielnie treści tej wiadomości. Chyba wolałby na nią czekać w nieskończoność. Zaraz wszystko się okaże: czy naprawdę jest w nim jakiś potencjał? czy inni to dostrzegą? czy żył złudzeniami, wiecznie z głową w chmurach? Do tej pory mógł się przynajmniej łudzić- teraz się dowie.

- Nie otwieraj- powiedział szybko do Merry.

Chciał dać sobie jeszcze kilka chwil tego stanu zawieszenia. Stanął na nogi i zaczął spacerować po posprzątanym mieszkaniu. Czas pędził nieubłaganie starając się nadążyć za szalonym tempem myśli przelatujących przez głowę Mikea.

- Najwyżej zostanę BLem- uspokajał się w myśl maksymy- miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze.

- Sprawdź mi oferty Body Lordów- poprosił chłopak

- Co?- prawie krzyknęła Merry z niedowierzaniem- nie chcesz nawet spojrzeć?

- Zaraz- odpowiedział ostro- zrób o co Cię proszę- dodał łagodniej.

Merry zaczęła przeszukiwać bazy ofert wynajmu ciał. Sprawdzała wszystkie największe korporacje które się tym zajmowały, wszystkie rekrutowały. BLów nigdy dość.

- Przygotowałam Ci zestawienie najciekawszych ofert z naszego miasta- wyświetliła ułożoną w 20 sekund tabelę przedstawiającą obecne zapotrzebowanie rynku.

Znajdowały się w niej cztery pozycje:

Nazwa firmy, stanowisko, tryb godzinowy, widełki płacy.

SilverRock- obsługa maszyn, urobek kosmiczny- 4,6,8,10h- 2000-6500 coinów

SilverRock- obsługa maszyn, wyloty- 4,6,8,10h- 2000-6000 coinów

SilverRock- obsługa maszyn, konserwacja- 4,6,8,10h- 2000-6000 coinów

Uber- konserwacja mechaniczna- 4,6,8,10h- 2000-6000 coinów

Uber- detailing- 4,6,8,10h- 2000-6000 coinów

Enter- konserwacja serwerów- 4,6,8,10,12h- 2000-6800 coinów

Enter- p.p. deweloper rozrywki- 4,6,8h- 2000-7500 coinów

McDonalds- obsługa klienta- 4,6,8h- 2000-4800 coinów

McDonalds- produkcja- 4,6,8,10,12h- 2000-6000 coinów

Lista ciągnęła się jeszcze przez kilkadziesiąt pozycji. Było w czym wybierać.

- Co oznacza p.p. przy Enter?- zapytał Mike

- Program pilotażowy- odpowiedziała Merry

- Ciekawe- podsumował.

Nie widział wcześniej takiej pozycji. Troche uspokojony posiadaniem alternatywy dla swoich marzeń zdecydował się na krok w nieznane.

- Otwieraj- zarządził

Merry z gwizdem wypuściła powietrze z wirtualnych płuc dodając napięcia całej sytuacji. Oczom Mikea ukazał się formalny list informujący o statusie rekrutacji.

Nadawca: HR RealExpirience Odbiorca: Mike Hope, IN. 0712410616

Sz. P. Mike Hope, z przyjemnością informujemy, że zakwalifikował się Pan do kolejnego etapu rekrutacji na pozycję Deweloper Matryc w firmie RealExpirience.

Po przeczytaniu tych słów krew odeszła z twarzy chłopaka. Zawroty głowy i nogi z waty zmusiły go do przycupnięcia na podłodze. Siedział oparty plecami o podstawę fotela deprywacyjnego i czytał dalszy ciąg wiadomości.

W kolejnym etapie będzie Pan musiał stworzyć Matrycę Emocjonalną do załączonego do tej wiadomości VRa. Wymagany format zapisu to RTE. Gotowy plik proszę przesłać pod indywidualny adres rehr0616@hrreralexpirience.com. Link będzie aktywny przez 48h od otrzymania niniejszej wiadomości, po tym okresie przesłanie pliku będzie niemożliwe. Życzymy powodzenia, zespół HR RealExpirience.

Mike spojrzał na załączony plik VR opisany jako "SPARTACUS". Wstał, przetarł kark i port indukcyjny, po czym wskoczył na fotel.

- Odpalaj- powiedział krótko

Wibracje uśpiły zmysły ciała, a Mikeowi ukazała się plansza informująca o ochronie praw autorskich i zakazie kopiowania oraz przesyłania wyświetlanych treści.

W następnej chwili został przeniesiony do długiego wąskiego korytarza.

W pomieszczeniu pachniało potem, krwią i ludzkimi odchodami. Rozejrzał się wokół wzrokiem ograniczonym przez wielki naramiennik, który miał założony na lewym barku. Siedzieli ciasno stłoczeni, na drewnianych ławach ustawionych wzdłuż pomieszczenia, ich ramiona i kolana stykały się co chwilę, przyklejając i odklejając od siebie. Z zewnątrz dochodziła wrzawa szalejącego tłumu, tętent tysięcy przechodzących stup rozchodził się z hukiem w powietrzu. Z drgającego sufitu co jakiś czas odrywały się fragmenty zaprawy spadając drobnymi fragmentami na ich głowy i podłogę. Gęste powietrze zapychało płuca i nozdrza zmuszając niektórych do kaszlu.

- Stres, napięcie, dezorientacja- pomyślał Mike do Merry, która znała drill i robiła notatki zaznaczając uwagi chłopaka na osi czasu VRa.

Nagle rozległ się dźwięk otwieranych gwałtownie drzwi.

- Gladiatorzy!- krzyknął wielki mężczyzna, który wszedł do tunelu.

Na jego twarzy malował się brzydki uśmiech, kogoś kto czerpał przyjemność ze swojej wątpliwej moralnie pracy. Był ubrany w tunikę na którą nałożył pikowaną, skórzaną zbroję. Biodra opinał gruby pas z bydlęcej skóry z którego zwisały pionowe wstęgi tworzące ochronną spódnicę. Głowę miał przewiązaną brudnym bandażem, o brudnoszarym kolorze, na stopach natomiast nosił przywiązane rzemykami sandały. W prawej dłoni trzymał metrową rózgę, którą wymachiwał przed sobą uderzając o ściany nad głowami siedzących.

- Napięcie rośnie, trochę strachu i niepewności- dodawał kolejne emocje do notatek. Źrenice pod jego powiekami szalały, kiedy zupełnie wiotkie ciało leżało w fotelu na 34 piętrze.

- Dziś czeka was wielkie wyróżnienie- zaczął przemowę łysy dryblas- zapewne największe w waszym zaplutym, krótkim życiu- dodał szczerząc szczerbate uzębienie

- Na trybunach zasiada sam cesarz Komodus Wspaniały. I jest gotów wynagrodzić mnie- mówiąc to uderzył się kciukiem w pierś- za wasze poświęcenie- ogarnął dłonią salę pełną przerażonych ludzi.

Dlatego tego, który zginie w najbardziej widowiskowy sposób, czeka wspaniała nagroda- umilkł na chwilę aby dodać przygotowanej wcześniej przemowie- zostanie pożegnany zgodnie ze swoim obrządkiem!- wykrzyczał, po czym beznamiętnie dodał- Truchła reszty zeżrą psy- po tych słowach wybuchnął szczerym śmiechem, parskając śliną na siedzącego obok Mikea.

- Strach, stres, przerażenie- Merry notowała każdą myśl

- Powstańcie!- krzyknął unosząc ręce- wybierzcie swój oręż i idźcie stawić czoła śmierci. Zgromadzeni gladiatorzy zaczęli wstawać. Postać w którą wcielił się Mike spojrzała na siebie. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jest kobietą. Klatkę piersiową miał ciasno owiniętą bandażami które opinały obfity biust, ciążący mu nienaturalnie. Dolna część ciała była chroniona jedynie przez skórzany pas i płócienną spódnicę. Gołe, umięśnione nogi kończyły się bosymi stopami twardo stojącymi na ziemi. Podszedł to stanowiska umieszczonego na środku korytarza i wziął z niego sieć i trójząb. Następnie stanął w kolejce gotowych do wyjścia na spotkanie z nieznanym wojowników. Wielkie drzwi frontowe rozwarły się i światło słoneczne oślepiło go na chwilę. Ryk widowni stał się jeszcze głośniejszy.

- Po chwałę!- krzyknął kolos tuż za jego plecami i kopniakiem zmusił go do wyjścia na arenę. Mike wypadł na wielki plac w towarzystwie kilkunastu innych gladiatorów.

- Mniej strachu, dezorientacja, głównie stres i adrenalina- notatki rosły z każdą kolejną sceną

Pod jego stopami chrzęścił ciepły piach. Towarzyszący mu muskularny mężczyzna, uzbrojony jak grecki hoplita, padł z jękiem na ziemię. Z jego torsu sterczała drewniana włócznia.

- Przerażenie, lęk o życie i determinacja- chłopak analizował sytuację.

Postać Mikea ruszyła w lewą stronę wzdłuż okalających arenę trybun.

- Zabij! Użyj miecza! Uważaj!- życzliwe rady sypały się ze strony rozszalałego tłumu.

- Dużo adrenaliny, sportowa ekscytacja, napięcie i skupienie- cały czas dodawał swoje obserwacje

Gladiatorka lekkim biegiem zbliżała się do grupy rzymskich legionistów, którzy musieli być ich przeciwnikami.

Flankując nieprzyjaciół od lewej strony zmusiła trzech z nich do oderwania się od głównej formacji, szykującej się na frontalny atak jej drużyny. Kiedy w końcu zbliżyli się do niej na odległość 30 kroków, postać Mikea przystanęła i wbiła trójząb w piach obok siebie po czym zaczęła kręcić siecią nad swoją głową.

- Napięcie, ryzyko, uczucie stania nad krawędzią- skrótowo opisywał emocje, które według niego najbardziej pasowały do tej sytuacji

Na ten widok atakujący rozdzielili się i zaczęli podbiegać do niego od trzech stron. Markując rzut na środkowego napastnika zarzucił siatkę na tego najbardziej po swojej lewej stronie, chwycił trójząb i od razu puścił się pędem w jego stronę. Dopadł do zaatakowanego wroga prawie równocześnie z rzuconą siecią. Chwycił za jej oczka i szarpnął mocno obalają zaplątanego w rzemyki Rzymianina. Wyjął zza pasa długi sztylet i przygwoździł nim sieć do ziemi unieruchamiając ofiarę. Następnie skrył się za starającym się uwolnić przeciwnikiem.

- Satysfakcja, stres, oczekiwanie w napięciu- na spokojnym ciele chłopaka zaczęły pojawiać się niewielkie kropelki potu.

Pozostała dwójka dobiegała do niego z morderczymi zamiarami. Gladiatorka kopnęła szamoczącego się przed nią Rzymianina tak, że ten wpadł na przeciwnika biegnącego po lewej stronie wytrącając go z równowagi. Dało to zwinnej gladiatorce chwilę sam na sam z trzecim napastnikiem. Nie przepuściła tej okazji. Szybkim uderzeniem tyłem trójzębu w górę jego tarczy, sprowokowała go do podniesienia gardy. Gotowa na ten ruch przykucnęła zawczasu i pchnęła orężem z całych sił trafiając w jego pachwinę udową. Gwałtownym szarpnięciem wyrwał broń i natychmiast stanęła w pozycji bojowej frontem do kolejnego napastnika.

- Łooooo!- pomyślał Mike wybity z profesjonalnego, analitycznego myślenie- ta sekwencja była zajebista!- Radość, duma, pewność siebie- otrząsnął się i zaczął dodawać kolejne emocje

Pierwszy z przeciwników cały czas zmagał się z konopną siecią a drugi biegł już w jej stronę. Gladiatorka zmieniła chwyt i rzuciła trójzębem jak oszczepem w szarżującego wojownika. Broń ześlizgnęła się po tarczy którą zasłonił się w odruchu obronnym. Niestety dla niego, wiązało się to ze spuszczeniem zwinnej wojowniczki z oczu. Wykorzystując tą okoliczność, kobieta, przeturlała się w stronę bezradnego, ciągle zaplątanego w sieć Rzymianina i wyrwała z ziemi wbity tam wcześniej sztylet.

- Adrenalina!- krzyknął w myślach zupełnie pochłonięty VRem

Obróciła się i skoczyła szczupakiem w stronę rozglądającego się przeciwnika, skutecznie atakując jego ścięgna tuż pod łydkami. Padł z krzykiem na ziemię puszczając oręż.

- Ulga, satysfakcja- lista rosła

Gladiatorka wstała, podniosła jego tarczę i uderzyła leżącego na ziemi i zwijającego się z bólu wroga okutą brązem krawędzią w twarz. Chrupnęło. Jednym ruchem złamała mu nos i pozbawiła przytomności. Potem spokojnie podeszła do ostatniego z nich, który już prawie zdołał się uwolnić z jej sznurkowej pułapki i kopnęła go z impetem w brzuch. Rzymianin zgiął się wpół i łapiąc utracony dech padł na brudny od krwi piach. Gladiatorka podeszła i przycisnęła go gołą stopą do ziemi przykładając trójząb pod nos.

- Spokój, pewność siebie, siła i sprawczość- przez chwile przeszło mu przez głowę użycie stworzonego chwilę wcześniej ogniwa, ale szybko uznał, że jest za słabe na tę okoliczność.

- Nie wierzgaj się- powiedziała sykliwie- może cesarz będzie dzisiaj łaskawy dla swoich żołnierzyków.

- Dokładnie!- pomyślał z satysfakcją Mike, bo czuł, że trafił z emocjami- Zwycięstwo, pewność siebie, skuteczność

Ciało wroga zwiotczało pod jej stopą bezwładnie, przekonane tą wyrafinowaną perswazją. Postać chłopaka rozejrzała się dookoła. Jego towarzysze zwyciężali nad resztką niedobitków wroga a z trybun dobiegał jeden wielki wrzask.

- Dominacja! Euforia! Chwała!- spuentował wyczyny niezwyciężonej gladiatorki

Wizja zgasła.

- Masz to?- zapytał Mike wybudzony z cyfrowej wizji. Leżał wygodnie w fotelu i pocierał twarz rękoma.

Sam VR to było coś zupełnie innego niż immers, nie sprawiał że Mike był tak zblazowany i oderwany od rzeczywistości. Co nie zmienia faktu, że jego zmysły na chwilę opuścił mieszkanie na 34 piętrze i przeniosły się gdzieś do starożytnego Rzymu. To zawsze sprawiało pewien dyskomfort, jednak znacznie mniejszy w porównaniu do lieover.

- Mam wszystko- zameldowała Merry- ale akcja co?!- dodała z podnieceniem

Mike na potwierdzenie, tylko głośno wypuścił powietrze z płuc.

- Trzeba będzie zmienić początkowe zapisy- powiedział- nasza gladiatorka jest zbyt doświadczona, żeby się bać jakiegoś półgłówka z kijkiem.

- Racja- przytaknęła Merry- może znudzenie będzie lepiej pasować- podsunęła

- Bez przesady- wzdrygnął się- Bardziej irytacja i złość- zaproponował, po czym dodał- chociaż ta gadka o efektownym umieraniu mogła ją rozbawić- Mike uśmiechnął się do siebie.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Nemo1214 godzinę temu
    Pod poprzednim kawałkiem „obiecałeś“ postęp i jest widoczny :). Ciekawe, jest dynamika i dobrze się czyta.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania