Poprzednie częściIMMERSJA

IMMERSJA c.d. 2

Pomimo późnej godziny chłopak zabrał się do pracy. Nie było czasu do stracenia- godziny mijały, a było ich tylko 48. Do nocy przeglądał swoją bibliotekę z ogniwami emocjonalnymi poszukując najlepiej pasujących do jego wizji przeżyć bohaterki. Każdy plik opisany daną emocją skrywał dziesiątki a czasem nawet setki wariacji jej przeżywania, których kiedyś on sam doświadczył i je zapisał. Gdy o 4 nad ranem puścił sobie tworzonego immersa był jako tako zadowolony jedynie z sekwencji początkowej. Po dodaniu przez niego warstwy emocjonalnej wychodziło się z tunelu nabuzowanym i pewnym siebie, jak stary wyjadacz, który po raz kolejny idzie zrobić swoją robotę. To znacznie bardziej rezonowało z tym co działo się potem na arenie niż strach i dezorientacja. Niestety sama scena walki i przebywania na arenie była według Mikea płytka i zupełnie nie oddawała tego co chciał osiągnąć. Kiedy w końcu przypadkowo podłożył poczucie zadowolenia po zjedzeniu pysznego posiłku zamiast planowanej radości, którą zapisał kiedyś po wygranej rozgrywce w grze FPS stwierdził, że na razie już wystarczy. Ciągłe przeżywanie różnych skrajnych emocji wykończyło go psychicznie i sam już nie był pewien co czuje. Chociaż obawiał się, że dzisiaj nie zdoła zasnąć to nie zauważył kiedy odleciał siedząc ciągle w fotelu deprywacyjnym. - Mike- cichym ciepłym głosem Merry wybudzała go ze snu. Kiedyś ludzie budzili się na dźwięk ustawionego przez siebie wcześniej alarmu. Na szczęście już od dawna ta brutalna metoda wyszła z użytku. Dzięki sensorom i licznym statystykom zebranym przez neuroczip można było wybudzić człowieka w najbardziej optymalnym momencie, nie ryzykując wyrwania go z głębokiego snu.

- Ile spałem?- zapytał zachrypniętym głosem

- 4 godziny i 22 minuty- odpowiedziała SI- szkoda, że nie położyłeś się do łóżka. Jakość snu byłaby o 20% lepsza- dodała

- Sam nie wiem kiedy zasnąłem- usprawiedliwiał się chłopak- zrób kawę, muszę wracać do pracy-powiedział zaspanym głosem po czym zapytał- Ile czasu zostało do zamknięcia łącza?

- 11 godzin, 41 minut i 33 sekundy.

Mike wstał z fotela i przeciągnął się, po czym skierował swoje kroki do aneksu kuchennego, który znajdował się na skraju głównego pokoju. Zapach kawy przyjemnie uderzył go w nozdrza. Chociaż istniały lepsze metody na rozbudzenie się- jak na przykład impuls z neuroczipa stymulujący odpowiednie ośrodki nerwowe, to Mike wolał rytuał picia kawy. Miał wrażenie, że wybudzenie choć powolne to jest zdecydowanie bardziej dogłębne. Myśli spokojnie układały się na swoich miejscach a ciepły płyn przyjemnie rozbudzał organizm.

- Odtwórz mi VR- poprosił

- Się robi- Merry zasalutowała jakąś postacią z nieznanego Mikeowi anime

Chłopak siedział przy kuchennym stole z kubkiem gorącej czarnej kawy w ręku a w odległości około 1,5 metra przed nim SI wyświetliła "spartacusa". W jego uszach rozbrzmiał doskonale znany Mikeowi dźwięk z początku VR.

- Wycisz i zostaw sam obraz, proszę

Merry wykonała polecenie bez komentarza. Nie siedząc w fotelu deprywacyjnym nie mógł odczuwać doznań fizycznych tamtego świata, pozwalało mu to jednak skupić się tylko i wyłącznie na obrazie. Czasem pomagało to dostrzec jakiś detal, lepiej zrozumieć punkt widzenia postaci, bo nie było się rozproszonym innymi bodźcami. Spokojnie popijając kawę Mike analizował VRa klatka po klatce, szukając czegoś co pomoże mu stworzyć lepszą matrycę. Jedyne co nowego dostrzegł to to, że wszyscy wojownicy z jego drużyny są ubrani w różnym stylu.

- Wiesz co może oznaczać takie uzbrojenie walczących?- zapytał

- Hmmmm- zaczęła Merry. Był to stary trik SI, która dawała sobie czas na przeszukanie dostępnych baz danych- widzę w Twojej drużynie przedstawicieli różnych typów gladiatorów. Ty chyba jesteś Retiarius, ale są też Bestiarius- walczący włócznią, Samnis- z wielką tarczą i krótkim mieczem i inni stylizowani na żołnierzy podbitych przez Rzym armii. - Merry kolejno wyświetlała grafiki przedstawiające omawiane typy wojowników.

-Fakt, że walczycie z jednolicie uzbrojoną jednostką, na modłę Rzymskiego legionu, może oznaczać symboliczną inscenizację walki Imperium ze wszystkimi sąsiadami.- kontynuowała wykład- Takie spektakle były całkiem popularne w tym okresie- podsumowała

Mikea rozbawiła myśl, że po tysiącach lat człowiek przeżywa tę samą rozrywkę, tylko z innej perspektywy.

- Ludzie się nigdy nie zmieniają- pomyślał smutno do Merry

- Za to technologia się zmienia- odpowiedziała, chyba chcąc go pocieszyć.

Ta myśl wpędziła go jednak w bardziej depresyjne rozmyślania o sensie istnienia ludzkości.

- Może jesteśmy tylko po to żeby stworzyć coś co nas zastąpi- zadręczał się w myślach.

- Ziemia do Mikea- Merry pukała do niego przez okno statku kosmicznego, przebrana za kosmonautę swobodnie lewitującego w próżni

- RealExpirience czeka- ponaglała go do pracy pukając się palcem w nadgarstek, jakby wskazywała na zegarek.

- Jasne- przytaknął Mike wyrwany z letargu- zrób mi jeszcze kawy. Wstał z krzesła, odłożył pusty kubek do ekspresu i zaczął krążyć po mieszkaniu zbierając myśli.

- Starożytny spektakl- chłopak analizował otrzymane informacje- inscenizacja, scena. Arena to scena- trafiła go myśl- w takim razie kim jest gladiatorka? Aktorką?- Nie. To mu nie pasowało, ona nie ma scenariusza. Naturalnie najlepiej pasuje zawodnik PMA. Sieć jest pełna fpv z walk programed martial arts, jest to jedna z popularniejszych perspektyw do transmisji tego sportu. Mike widział niejedną taką walkę. Chociaż nigdy nie był fanem tego typu sportów, to przez lata swojej edukacji niejednokrotnie uczestniczył w imprezach zbudowanych wokół tych wydarzeń. Drużyny programistów wspierane przez specjalne modele SI tworzyły taktykę walki, którą w dniu pojedynku wykonywał motorycznie wytrenowany sportowiec BL. Dość brutalne, ale przede wszystkim niezwykle widowiskowe zawody.

- Puść mi zestawienie najlepszych fpv z PMA z zeszłego roku- Mike mówił przez coraz bardziej zaciskające się gardło. Czuł, że czas mu ucieka a on szuka rozwiązań po omacku. Merry wyświetliła w miejsce wciąż odtwarzanego w zapętleniu wideo "spartacus", filmik o krzykliwej nazwie "THE BEST OF 2063 PMA MOMENTS". Mike jedną myślą rozwinął ekran do pełnych rozmiarów i stanął w bezruchu gapiąc się na walkę. Większość fragmentów przedstawiała pojedynki z udziałem zespołu Ferrari z Bohdanem Kiryłło w roli walczącego zawodnika, który w zeszłym roku obronił tytuł mistrza po raz trzeci. Trzeba było przyznać, że system walki stworzony przez byłego producenta supersamochodów robił ogromne wrażenie. Nienaturalne i mało intuicyjne ruchy Bohdana sprawiały, że wyglądał jak ktoś z innej planety, gdzie warunki życia zmuszały ludzi do poruszania się w unikalny dla danego środowiska sposób. Jego najmocniejszą stroną była walka w stójce, gdzie nie do przecenienia były jego długie kończyny. Wyrzucał wiotkie ciosy, dzięki czemu nadawał im właściwość bicza, po to aby w ostatniej chwili przed ciosem zewrzeć mięśnie i uderzyć z pełną mocą i nadludzką szybkością. Podobno było to możliwe dzięki niesamowitej fizjonomii Kiryłłowa, który miał naturalnie niezwykle wytrzymałe ścięgna. Zapewne możnaby ten sam efekt uzyskać przy pomoc wszczepów i kuracji genetycznych, ale przepisy ligii tego zabraniały. Do tych specyficznych ciosów dochodził charakterystyczny dla zawodników PMA sposób poruszania się. Liczne zwody i markowanie ciosów oraz obliczone przez algorytm ruchy mające zaburzyć analizę prowadzoną przez program przeciwnika. Wszystko to tworzyło unikatowy styl programed martial arts. Już po niecałej minucie, Mike wiedział, że nie wyciągnie wiele z tego co ogląda. Odczucia i klimat w zawodach sportowych były zupełnie inne, niż te które pasowały Mikeowi do przesłanego przez RE materiału. Otoczenie było sterylne, zupełnie inne od pełnej kurzu i chaosu areny. Na dodatek wszędzie dookoła było widać wyświetlane reklamy sponsorów. Dawało to efekt w pełni kontrolowanych warunków. Brakowało tu czegoś jeszcze. Była dynamika, ciągła akcja a nawet krew, mimo wszystko odnosiło się wrażenie, że przeżywa się coś zupełnie innego. Chłopak najpierw dostrzegł to w warstwie audio. Na nagraniu słychać było tylko komentatorów i podłożone efekty dźwiękowe, pod bardziej widowiskowe akcje.

- Nie ma widowni- pomyślał Mike

- Merry- chłopak przyzwał SI w myślach

- Tak?- zameldowała się zwarta i gotowa

- Wyodrębnij i puść mi ścieżkę dźwiękową tłumu na widowni w "spartacusie"- zaordynował Merry wyświetliła 3 sekundowego gifa z jakimś hakerem kodującym coś w pocie czoła przed kilkoma ekranami.

- Puszczam!- powiedziała wyraźnie dumna z tempa swojej pracy

Audio składało się głównie z wygenerowanego przez algorytm dźwięku tłumu- szum ludzkich głosów i okrzyków nie mający żadnego sensu. W tle brzmiał autentycznie ale jak się na nim skupić to od razu wiedziało się, że to cyfrowa kreacja. Z tego tła, co jakiś czas, wyrywały się konkretne słowa a nawet zdania. Głównie: zabij!, bez litości, użyj miecza, Na chwałę Marsa! Potem do jego uszu doszło: Amazonka!, rzucaj sieć!, niepokonana wojowniczka! i jego ulubione: głos oburzonego mężczyzny: trzech chłopa na jedną babę! wstydu nie macie!

- Są jeszcze jakieś inne kobiety na nagraniu?- zapytał

- Nie- odpowiedź padła po jednej może dwóch sekundach

- Oni mi kibicują- pomyślał chłopak i zdał sobie sprawę, że nie wie jak to jest kiedy ktoś mu kibicuje.

W swoim życiu uprawiał trochę sportu, jak każdy, ale były to głównie ćwiczenia na siłowni w ramach zajęć zdrowego ciała. Gry zespołowe były raczej unikane ze względu na potencjalne kontuzje.

-Jak ma się dowiedzieć jak to jest?- pytał sam siebie.

Najłatwiej byłoby przeżyć jakiegoś immersa, który uwzględnia emocje, jakie zawodnikowi dają kibice. Nie było to jednak takie proste. Co prawda było wiele lepiej lub gorzej stworzonych przeżyć skupiających się na sportowych wydarzeniach, jednak Mike potrzebował takiego, które da mu pojęcie, konkretnie o wpływie kibiców na zawodnika. Nie miał ani czasu ani środków na przeglądanie setek immersów.

- Wyszukaj mi immersy z największą ilością klatek, na których występuje widownia- miał nadzieję, że taka klasyfikacja najbardziej zawęzi pole poszukiwań.

- Szukam- Merry dała znać, że usłyszała i zrozumiała polecenie.

Tak jak się spodziewał, katalog wyświetlony mu przez SI zawierał 642 pliki, uporządkowane w kolejności od tego z największą ilością klatek z widownią do tego z ich najmniejszą ilością. Chłopak przeszukiwał długą listę w nadziei zobaczenia czegoś w tytule lub opisie immersa, co będzie sugerować, że zawiera poszukiwane przez niego treści. "... epicki finał superbowl z 2017 roku...", "ALL STAR NBA", "... cztery legendarne gole, dostępne do przeżycia...", "TRIBUTE TO 23" Ostatni napis otworzył jakąś szufladę w jego pamięci. Immers wypuszczony aby uczcić pamięć jakiegoś znanego zawodnika koszykówki sprzed lat. Przedstawiał jego najlepsze zagrania w karierze. Jednak to tytuł coś Mikeowi przypominał.

- Jak się nazywał ten piosenkarz, który przyczynił się do rewolucji moralnej?

- Jest wiele postaci ze świata kultury i sztuki, którzy aktywnie wzięli udział w wydarzeniach z drugiej połowy lat 20.

- Ten, którego zabili jeszcze przed całą aferą- doprecyzował

- Może chodzić Ci o Michaela Jacksona- Merry wyświetliła zdjęcie muzyka- Ujawnienie faktów na temat jego zabójstwa odegrało istotną rolę w wydarzeniach rewolucji moralnej.

- Tak!- potwierdził entuzjastycznie- wyszukaj immersa " Tribute to Michael Jackson"

Mike pamiętał, że parę lat temu, na którąś okrągłą rocznicę śmierci tego artysty, jakaś wytwórnia muzyczna wypuściła darmowego immersa z jego koncertu. Nie mylił się. W powietrzu przed nim, na wyświetlonym przez soczewkę w jego oku ekranie, widniała sylwetka mężczyzny w dynamicznej pozie, stojącego na czubkach palców z kapeluszem na głowie. Napis obok miniaturki głosił: zarejestruj się i uzyskaj dostęp do darmowego immersa. - Darmowego- pomyślał sceptycznie Mike.

Wiedział, że po podaniu swojego numeru identyfikacyjnego zostanie zalany natarczywą falą reklam. Taka była cena za 4 minuty z jakimś piosenkarzem sprzed pół wieku.

- No cóż- pomyślał i wypełnił rubryki arkusza rejestracyjnego do fanklubu wytwórni muzycznej.

Immers, który właśnie obejrzał był raczej słabej jakości. Emocje były powierzchowne i brakowało płynnych przejść z jednej do drugiej. Klasyczna masówka. Jednak intuicja go nie zawiodła, było tam to czego szukał. Ktoś kto tworzył tę wizualizację postawił na relację artysty z fanami. Krzyki uwielbienia i radości wydobywające się z tysięcy gardeł uderzały go z wielką mocą kiedy śpiewał na rozświetlonej scenie. Twórca matrycy sprawił, że czuł energię płynącą od tych ludzi, napełniającą go przeświadczeniem o własnej potędze. Czuł niezwykła pewność siebie, jakby nie mógł popełnić błędu, albo raczej jakby popełnienie błędu nie mogło mu zaszkodzić. Niestety nie dało się zgrać przeżytych w immersie emocji na własną matrycę. Czasem kiedy przeżycie było bardzo intensywne, dało się stworzyć jego widmo- dużo słabszą od oryginału wersję. Na szczęście, dla Mikea nie było to jedyne rozwiązanie. W świecie gdzie hedonizm jest dominującą filozofią- kryzys motywacji staje się codziennością. Z tego powodu jednym z ćwiczeń na jego uczelni było tworzenie matryc motywacyjnych. Dawały one podobny efekt jak emocje użyte w "Tribute to Michael Jackson" a miał ich małą biblioteczkę. Na pewno coś znajdzie. Za oknem rozjaśniało.

- Południe- pomyślał Mike. Od pobudki minęło parę godzin a on jeszcze nie zaczął pracy nad matrycą.

- Czas?- rzucił pytanie w przestrzeń

- Jest 12:07, temperatura na...

- Czas do zamknięcia łącza- chłopak niecierpliwie przerwał wypowiedź Merry, doprecyzowując pytanie.

- 8 godziny, 16 minut i 18 sekund- SI odpowiedziała niezrażona- powinieneś coś zjeść- dodała troskliwie.

Mike podszedł bez słowa do aneksu kuchennego. Z kubka już letniej kawy rozchodził się przyjemny aromat. Stanął przed cyfrowym panelem i z menu wybrał śniadanie. Jego pakiet zapewniał mu trzy opcje tego posiłku. Chłopak wybrał "baton energetyczny" było to najszybsze i najbardziej przystępne w jego sytuacji jedzenie. Z plastikowej tuby obok lodówki została wyciśnięta lepka masa w której dało się rozróżnić płatki owsa i jakieś suszone owoce. Mike odczekał chwilę aż baton zastygnie i podgrzał w tym czasie kawę. Pochłoną posiłek w kilku wielkich kęsach opróżniając przy tym kubek do połowy.

- Do pracy- ponaglił się w myślach i ruszył w kierunku fotela deprywacyjnego. Kolejne godziny mijały Mikeowi szybko, za szybko. Stawka była tak duża, że mogło go zadowolić tylko coś co w jego mniemaniu będzie doskonałe. Odtwarzał immersa "Spartacus" już po raz trzeci, za każdym razem znajdując w nim jakiś błąd, naiwność swojego myślenia czy złą synchronizację. Napięcia dodawał fakt, że nie mógł robić tego w nieskończoność. Po około pięciu sesjach w fotelu deprywacyjnym, organizm człowieka uruchamiał swego rodzaju system obronny i przestawał być podatny na symulowane emocje. Trzeba było odczekać parę godzin aby móc znowu zanurzyć się w wirtualnym świecie. Cieszył go natomiast fakt, że motyw z dopingującym tłumem okazał się trafiony. Mike dodatkowo, w kluczowych momentach podgłośnił audio, aby jeszcze silniej skorelować dodane emocje z wiwatującymi trybunami. To też był jeden z aspektów jego pracy- uwypuklanie elementów VRa aby matryca była bardziej spójna z całością. Pomyślał nawet, że zespół RealExpirience mógł celowo wyciszyć tło tłumu aby sprawdzić spostrzegawczość kandydata. Po kolejnej rundzie udoskonaleń i odtworzeniu programu po raz czwarty chłopak zaczął godzić się z myślą, która już od dawna kiełkowała w jego głowie.

W nomenklaturze twórców nazywało się to "polowaniem na emocje" i polegało na stworzeniu sytuacji, która mogła dostarczyć wrażeń takich jak te w tworzonym dziele.

- Zarezerwuj mi transport do Skałki- tą pieszczotliwą nazwą mieszkańcy miasta nazywali dzielnice doków. W przeciwieństwie do reszty aglomeracji, będącej własnością Jinmao, Skałka w której mieściła się infrastruktura lotów kosmicznych należała do SilverRock.

- Na kiedy go potrzebujesz?

- Zamów pierwszy wolny ekonomiczny przejazd- była to najtańsza opcja autonomicznej taksówki.

- Za 15 min do garażu przyjedzie po Ciebie żółty bajk

- Szybko- pomyślał Mike. Rzadko wychodził z domu, ostatnio był na swojej uczelni aby wziąć udział w uroczystości rozdania dyplomów. Wtedy czekał 30 min na pierwszą wolną taksówkę.

- Jesteś pewny, że chcesz tam jechać? To niebezpieczne miejsce- zapytała zatroskana Merry

Mike nic jej nie odpowiedział.

Niecałe 20 minut później mknął już autonomicznym jednośladem. Sieć ulic znajdujących się pod betonowymi tarasami miasta ogarniał mrok. Marnowanie prądu na oświetlenie tras dla sterowanych przez SI pojazdów byłoby ekstrawagancją w świecie gdzie energia była na wagę złota. Mike siedział w niewygodnym plastikowym siedzeniu otoczony ciasno kopułą z przeźroczystego tworzywa. Z powodu podwójnego zastosowania tego typu pojazdów, jego kształty były kanciaste i sztywne. Ich głównym zadaniem było bowiem przewożenie boksów transportowych, które zdecydowanie częściej niż ludzie przemierzały ciemne ulice. W ręku ściskał schowaną pod pikowaną kurtką ciężką metalową figurkę z jego kolekcji. Miała mu posłużyć jako broń, ale teraz kiedy macał jej ostre krawędzie wydawało mu się to kiepskim pomysłem. Nie chciał nikogo poważnie zranić, w sumie to sam dokładnie nie wiedział co chce zrobić.

- Zostawię ją zaraz po wyjściu- zdecydował.

Nie chciał ryzykować, że w ferworze walki po nią sięgnie i zrobi komuś krzywdę. Co jakiś czas po jego skupionej twarzy przemykało zimne światło lamp umieszczonych w miejscach, gdzie znajdowały się instalacje wymagające serwisowania. Nagle z ciemności wyłonił się inny, większy pojazd zbliżający się szybko prosto w kierunku jego kapsuły. Mike poderwał się gwałtownie w naturalnym odruchu organizmu, tylko po to aby skarcić się od razu za swoją przerażoną postawę. Pojazdy minęły się o centymetry i spokojnie jechały dalej, każdy w swoim kierunku. Chłopak odchylił głowę i zamknął oczy skazany na pełne zaufanie do maszyn. Nie zdawał sobie sprawy jak bardzo praca nad immersem go wymęczyła bo nim się zorientował zasnął wbrew wszystkim niedogodnościom. Obudził się dopiero po chwili kiedy bajk wchodząc w ostry zakręt zarzucił jego bezwładnym ciałem i głowa chłopaka uderzyła w plastikową zabudowę pojazdu. Popatrzył na niewielki ekran, który miał między kolanami gdzie wyświetlany był czas do osiągnięcia celu- 3:15- licznik wyglądał jak te które w filmach przymocowane są do bomb. Niemal dokładnie po wyznaczonym czasie, bajk zahamował gwałtownie i drzwi po jego prawej stronie uniosły się z jękiem. Z panelu sterowania pojazdu zaczął się wydobywać uciążliwy dźwięk alarmu, mający zmusić pasażera do jak najszybszego wyjścia. Mike stanął na betonowym chodniku i spojrzał po sobie. Jego chude nogi drżały lekko, a ubrane w sportowe buty stopy stały niepewnie na ziemi pełnej księżycowego pyłu.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania