Implozja
Ta cisza wokół mnie
nie jest pusta.
Ma ciężar.
Przylega do skóry,
zamyka usta,
uczy oddychać krócej.
Wgniata w ziemię
powoli,
jakby czas zapomniał się zatrzymać.
Brak kogoś obok
ma własną grawitację.
Przyciąga myśli
do jednego punktu,
w którym nie ma już
''my''.
Czuję jak we mnie
następuje implozja,
nie wybuch,
lecz cofnięcie świata
do środka.
Znikają ściany,
imiona,
gesty bez świadków.
Zostaje tylko rdzeń
milczenie.
Bez światła.
Bez kierunku.
I nikt
nie zauważa,
że zajmuję
coraz mniej
miejsca.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania