Impresja
Wyjście.
Spoglądam na ten obraz każdego dnia. Nie z pozycji stojącej, niedbale, ledwie zbaczając z codziennych ścieżek. Tak byś nie chciała.
Ręcznie wystrugany pędzel, sztaluga, wizja i oddech. Można dostrzec ruch; delikatną strukturę powstającą sekunda po sekundzie.
Nigdy nie chciałaś stamtąd wyjść. Wolałaś zostać, żeby zapomnieć.
Wejście.
Dusza człowieka dotyka — powoli przesuwając uwagę ku temu, co zdaje się zamknięte.
Obraz z małym ogródkiem, słońcem i kwiatami. Słodycz lata. Spokój.
I on. Uśmiechnięty, wtulony w młodego mężczyznę, który właśnie wrócił z dalekiej podróży. Opowiada o złapanym koniku polnym. Tuż obok kobieta, z wiankiem na głowie, rozprawiająca o nowych, leśnych szlakach.
Mężczyzna wyciąga z torby niespodziankę — wabi się Puszek.
Zatrzymana czasoprzestrzeń.
Serce.
Codziennie dostrzegam nową cząstkę ciebie.
Wspomnienie, które nie mogło zaistnieć. Leżący Puszek w przedsionku, gdzie pojawiło się niewinne "kocham".
W ramionach, które starały się dać oparcie.
Pośród słów, które usilnie starały się zbudować przyszłość.
On nie...
Nie mogłaś przestać malować.
Zbudowałaś świat, którego nie ma.
Dziś trzymam Puszka — siedząc na starym, skrzypiącym krześle — gładząc cząstkę twojej duszy.
Komentarze (2)
w tekście, który tak dziwnie mi się podoba Pomilczę sobie... 5, pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania