impresje z pędraka

ojciec widłami przy stertach pozyskiwał naftę

i dyski chleba donoszone w soboty

jaja znosiłem sobie sam od cudzych kur

gnieżdżących się po krzakach na gołej ziemi

po pladze chrabąszczy kogel-mogel

był prawie brązowy

 

innym sekretem było podganianie dojrzewania gruszek

w stogu świeżego siana w którym dogasało słońce z sianokosów

i po niecierpliwym tygodniu owoce nabierały słodkiej magi

 

nie dostałem lania za podglądanie miłości jak dendera

tłumionej latem tylko przez habazie

do spalenia pod kuchnią po trzebionce

pierwszą jak dla dorosłego siekierką

na kciuku lewej dłoni mam pierwsze tępe wpisy

nigdy niezszyte krzywo zrosły się z czasem

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Nuria 27.08.2021
    Bardzo piękna retrospekcyjna opowieść. 5 !
  • laura123 27.08.2021
    Rozumiem, że ojciec ciężko pracował na chleb. Peel w tym czasie też sobie radził, jak umiał. Zbierał jajka od kur po krzakach.
    Zrywanie gruszek i przechowywanie ich w stogach siana, dla szybszego dojrzewania.
    I ma do dzisiaj pamiątkę na dłoni po pierwszym kontakcie z siekierą.

    Dobry wiersz. Ukazuje, że życie było ciężkie i dzieciaki od małego poznawali trud wykarmienia, utrzymania rodziny. 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania