INDEX W DÓŁ, BOMBA W GÓRĘ, PAPIER SIĘ KOŃCZY

zdecydowany na śniadanie

siedzę w kiblu obliczając kalorie

jak księgowy własnego żołądka

albo pieprzony broker na giełdzie

jeszcze nie wypchnąłem z siebie

ciężaru wczorajszej nudnej kolacji

a już muszę być zwarty i gotowy

do nowej sesji, nowego konfliktu

z tostami, margaryną i samotnością

 

duże lustro na drzwiach

odbija moją niezdarność

brzuch i dzisiejszą chęć

żeby niczego nie zaczynać

 

wstaję, spłukuję i idę jeść

jutro to samo, tylko bez złudzeń

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Sokrates miesiąc temu
    Intrygujący tytuł i nietuzinkowy temat i dowcipnie napisany wiersz
  • AlexHalley miesiąc temu
    Dziękuję
  • juznie miesiąc temu
    Dobrze się to czyta
  • AlexHalley miesiąc temu
    Dziękuję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania