infantylny pasożyt
kochaneczku mój
wszystko psujemy
oświetlone Wrocławskie ulice
a ciemnotka w naszych głowach
a zajrzyj do środka
delikatnie nienachalnie
ostrożnie odpręż kości
wpłyń na mój szpik
weź nie psuj klimatu
szanujmy swój czas
daj nam wypłynąć w sekundę
daleko dogłębnie daremnie
Komentarze (3)
Mam takie urujenie, jakby druga i trzecia były wymianą myśli. Bohaterka poza zwierzęcymi przyjemnościami, chiałaby jeszcze szczypty intelektu lub emocjonalnego zaangażowania. Jej adwersarz jednak gani ją za to. Nooo, takim to widzę.
i z nutą zdziecinnienia
Fajny wiersz. Druga zwrotka naprawdę dobra. Ogólnie ciekawy pomysł i dobre metafory.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania