inicjatywa
„Bracia, rodacy, tu szpadel wbijam
pod klubokawiarnię dla emerytów
z czytelnią periodyków spod lady.
Zbudujemy wielką salę kinową,
a w niej darmowa emisja reklam
i popcorn z rabatem dla stulatków.
Panie Józku, odrzuć ten balkonik,
nogi w gumowce – chwyć łopatę!
No śmiało! To nie komisja lekarska”
ruszył z hukiem czyn społeczny
ubywało cementu i cegieł ze stosu
a sznury pięły się żwawo do góry
zawisła wiecha odtrąbiono sukces
pani Gienia uraczyła gości bufetem
zagrała orkiestra wręczono medale
po latach syn budowniczego powie
„Tato, zniknęła marmurowa tablica:
Mieszkańcy w czynie społecznym”
ot chichot historii duszony kaszlem
Komentarze (6)
Oj, oj trzeba było uczestniczyć w tch czynach.
tych
Barmaria - W tamtych czasach łopata i szpadel górowały nade mną... wysokością.
To miałeś farta
Barmaria - Fartem było trafić wróbla z procy wykonanej własnoręcznie... o wybijaniu szyb u sąsiada absolutnie nic nie wiem.
absolutnie ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania