Insekt.

Mówię, ale nikt nie słyszy.

Słowa tłuką się o ściany jak owady o szybę,

bezsensownie, z coraz słabszym skrzydłem.

aż w końcu opadają na parapet milczenia.

 

Ich wzrok prześlizguje się po mnie,

jak po przedmiocie, który stoi nie tam, gdzie trzeba.

Jak po pyle, co przykleił się do ich codzienności.

A ja tylko chciałem, żeby ktoś zapytał: ,, czy jeszcze żyjesz?''

 

Nie chcę współczucia.

Nie chcę by ktoś udawał, że mu zależy.

Chciałbym tylko, żeby ktoś naprawdę zobaczył,

bez planu, bez słów, bez ucieczki wzrokiem.

Bo czasem wystarczy jedno spojrzenie,

które mówi: ,,wiem, że tu jesteś''.

 

Zamiast tego, odwracają głowy.

Udają, że brzęczenie to tylko tło.

Nie widzą, że za tym dźwiękiem

jest człowiek, co wali skrzydłami w szkło,

bo za szybą widać światło.

 

Czuję się jak mucha,

niechciany insekt, co uparcie wraca,

choć wszyscy chcą, żeby wreszcie zniknął.

Ale ja nie szukam cukru,

nie lecę do śmieci.

Ja tylko szukam ciepła.

 

I może to nie brzęczenie,

może to echo serca, które jeszcze próbuje się przebić.

Bo gdybym milczał całkiem,

to znaczyłoby, że już naprawdę zgasłem.

 

Więc nie, nie jestem muchą.

Jestem tym, który nauczył się mówić szeptem,

bo krzyk nikogo nie obchodził.

I może te skrzydła są zbyt cienkie, zbyt kruche,

ale wciąż niosą mnie w stronę światła,

nawet jeśli nikt już tam nie czeka.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • LightRaven89 miesiąc temu
    Jest git, pisz więcej to wyjdziesz na dobre
  • NinjaC miesiąc temu
    To nie insekt. To głuchy pokój.
  • Sokrates miesiąc temu
    Bardzo mi się spodobał dobór słów i sposób przedstawienia (samotności?)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania