interior
różowe balony
nadmuchane na urodziny
dziecka które nie ma imienia
nic jak nic
mamy cudze opowieści
ktoś robi zdjęcia
zobaczysz ilu je polubi
nikt nie zapamięta
zimna kawa w nocy
zastępuje gorycz goryczą
ołowiane żołnierzyki trują
namalowane na ścianie
białe gołębie
gdzie jest przestrzeń
między biurem a domem
zostają milimetry na cokolwiek
jak robaki pełznące po nici
byle do wakacji
byle do świąt
byle do
małe miasteczko kusi spokojem
tam ludzie nienawidzą po cichu
Komentarze (3)
"widzę " śmierć dziecka i obchodzone kolejne rocznice, na pocieszenie opowieści, że inni też przez to przeszli. Przeraża "dziecięcy pokoj" i ta wszechogarniajaca egzystencja. Jakby zycie zakonczylo się wraz ze śmiercią maluszka. Brak imienia moze sugerowac, że śmierć nastąpiła jeszcze w łonie matki. Aborcja?
Bo inaczej skąd nienawiść tłumu? Cicha nienawiść, jedynie w spojrzeniu...
Taki obraz zobaczyłam, jezeli niezgodny z zamysłem Autora, trudno.
Znakomita pointa. Prawdziwa do bólu. Gorzej z poprzedzającymi ją częściami. "Ołowiane żołnierzyki trują namalowane na ścianie gołębie" - owszem, ta metafora sprawia, że czytelnik odczyta zagrożenie ale to trochę za mało, by zrozumieć jej znaczenie.
"Mamy cudze opowieści" - dla mnie tu się rozpoczyna wiersz. Setki obrazów, cudzych śniadań, urlopów, sukcesów, obce migawki. Era
"zimna kawa w nocy
zastępuje gorycz goryczą" – dobre.
"ołowiane żołnierzyki trują
namalowane na ścianie
białe gołębie" – można pójść najprostszą symboliczną drogą (zabawa w wojnę kontra pokój) można też inaczej.
I zombie taniec do piosenki "aby do"...
Ponury obraz interioru...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania