InterTrash

Jaronim był moim znajomym, który interesował się różnymi dziwnymi i mało znanymi gatunkami literackimi. Ostatnio jego uwagę przykuł intertrash i chciał, żebym też się nim zainteresował. Podobno to nowa nisza, która wkrótce się zapełni, a on będzie pierwszym, który zauważył ten gatunek w Polsce. Na Wikipedii znajdował się dość obszerny wpis na temat intertrasha. Nazwa gatunku po raz pierwszy została sformułowana przez amerykańskiego pisarza Louisa Lavallena, odnosiła się do jego rzekomo nowatorskiej powieści fantastycznonaukowej, w której cały świat stał się jednym wielkim wysypiskiem śmieci. Stopniowo jednak z obszaru literatury nurt ten ewoluował także na fotografię, a więc robienie sobie fotek na tle śmieci, a nawet ubiór, czyli chodzenie w ciuchach z recyklingu.

Nie widziałem jednak żadnego powodu by ekscytować się tym nurtem, ani brać go na warsztat pisarski. Kiedy przeczytałem już cały wpis poświęcony temu zagadniemy zadzwonił mój telefon. Głos po drugiej stronie linii był mocno chrapliwy.

- Widzę, że interesujesz się intertrashem.

- A kto pyta?

- Szukam ludzi takich jak ty.

- Skąd wiesz, że w ogóle się interesuję tym gatunkiem?

- Właśnie przeglądasz Wikipedię na ten temat. Łatwo cię zidentyfikować. Namierzyłem twoje IP, a potem także numer telefonu. Mam także podgląd na twój pulpit. Wyłącz tę stronę porno, zboczuchu.

Początkowo pomyślałem, że to pewnie mój kumpel, Jaronim, robi sobie żarty, ale kiedy wspomniał o stronie porno, prędko się rozłączyłem. Jakiś skurczybyk faktycznie mnie podglądał. Do tego Jaronim raczej nie był hakerem. Dla pewności zadzwoniłem do niego, ale nie odbierał telefonu. To trochę podejrzane.

Po chwili usłyszałem jak coś rąbnęło w dach mojego domu. Prędko wybiegłem na zewnątrz i o mało nie dostałem w głowę zardzewiałym rondlem.

- Fuck and shit – powiedziałem po angielsku, żeby nie wyszło nazbyt wulgarnie.

Z nieba spadały śmieci. Pełno już było w moim ogródku przeróżnych odpadów ludzkiej działalności. Schowałem się w domu, kiedy blisko mnie na ziemię spadła sporej wielkości dziurawa wanna.

Znów zadzwonił telefon, z rozpędu nawet nie zastanowiłem się, czy to przypadkiem nie ten świr, co wcześniej. Niestety to był on.

- I jak ci się podoba moja akcja promocyjna gatunku intertrash? Wkrótce całą ziemię zaleją śmieci, a moja książka stanie się proroctwem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Narrator 2 miesiące temu
    Intertrash wcale nie jest nowym gatunkiem. Na Opowi uprawiają go od wielu lat. Ten artykuł jest znakomity przykładem.
  • fanthomas 2 miesiące temu
    Ale to nie jest artykuł :o
  • Piotrek P. 1988 2 miesiące temu
    Oryginalny pomysł! Jestem zainspirowany. 5, pozdrawiam :-)
  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    Niby niezły absurd, ale trochę zbyt suche i nieco nijakie jak dla mnie...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania