Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Inwazja - moja powieść SF.

2.

Słaby sygnał był odbierany z wielką regularnością. pip... pip pip... pip pip pip... pip pip pip pip pip... pip pip pip pip pip pip pip. Przerwa około 3 minut i sekwencja się powtarzała. Dorothy, młoda doktorantka MIT od razu rozpoznała. Sekwencja jedynki i liczb pierwszych mniejszych od dziesięciu. To nie mogła być gwiazda, ale sygnał od obcych !!!

--------------------

Pokazała to swojemu promotorowi pracy doktorskiej. Nie mógł uwierzyć. Podejrzewał, że to zwykły artefakt statystyczny lub co gorsza hoax. Po zapoznaniu się na żywo w gabinecie laboratorium we wielkim obserwatorium radiowym w Arecibo musiał wstać. Profesor Gerschzweig zaczął nerwowo chodzić po pokoju naukowym, niewielkim, lecz bardzo ergonomicznie urządzonym.

- Co mam zrobić ? Co mam zrobić ? Co mam zrobić ? ... - powtarzał w kółko jak zaklęcie. Po piętnastu minutach zatrzymał się w miejscu i postanowił.

- Zadzwonię do znajomego astrofizyka w Rosji. Oni tam mają gorszy sprzęt, ale podając im dokładne koordynaty i częstotliwość nasłuchu potwierdzą lub obalą odkrycie. Która to godzina u nich ? ... zapytał od niechcenia.

- Nie, chwileczkę...- zaczął mówić do siebie, bo Dorothy poszła na przerwę obiadową. Trzeba to gdzieś wcześniej udokumentować, bo przyjaciele z Rosji ukradną mi to odkrycie, hmm, to znaczy nam - sprostował szybko, rozglądając się po gabinecie zauważając brak Dorothy.

- Gadam do siebie .- zreflektował się.

-------------------

- Zdrawstwujte, Mogu ja pogovorit' s Grigoriem Kostriowskim ? ... Menja zowut Dżordż Gerszcwajg... da, da, ja podożdu. - Zatelefonował do Petersburga, gdzie wykładał na uczelni jego serdeczny przyjaciel Grigorij.

- Hello Goerge. How are you ? - Usłyszał w słuchawce kordialny głos przyjaciela z Rosji.

- Szto* tam u tebja Mister Professor ? - kontynuował Rosjanin.

-Dobrze, Grigorij przejdźmy na angielski, wiesz jak kaleczę twój język. - zaproponował George.

- Okey, Let's talk. Ty w Petersburgu ? Który hotel , już jadę po ciebie, ja słyszał, że u was jakieś odkrycie ... - Grigorij zagadnął.

- Już wiecie ? Nie, to niemożliwe, nikt o tym nie wie jeszcze... chwileczkę, a... wkręcasz mnie ? Dobre. Wiesz, że zgadłeś. Jestem w Ameryce i chciałbym cię poprosić o poradę. - przerwał na kilkanaście sekund.

- George, ty słyszysz mnie? Allo ? - zapytał zaniepokojony Grigorij.

-Tak, tak, słyszę. Muszę zebrać myśli. Usiądź na fotelu. Będę mówił powoli: Mamy słynny sygnał WOW, tym razem na 99 koma 99 procent pewny. - Wyjaśnił po namyśle George .

-------------------

- Co za durnie, co za idioci - krzyczał w niebogłosy. - Tumany, debile, idioci ... - kontynuował wyzwiska.

- Jak wam k... dam. Zaraz zobaczycie, miernoty. - nie ustawał w pogróżkach.

Delikatnie otworzyły się drzwi i zza nich wysunęła się lufa rewolweru. Przestraszony George wstał tak jak siedział, jeszcze w ubraniu dziennym.

- Kochanie to ty? - wyszeptał cicho. Angie, jego żona powolutku zapaliła światło w pokoju, ciągle patrząc na niego zaspanymi oczyma.

- Kochanie, opuść broń... - zaproponował nieśmiało.

Ona rozejrzała się jeszcze po pokoju, czy nikogo nie ma i położyła powoli rewolwer na stoliku.

-----------------

- Skarbie, mógłbyś mi powiedzieć co robisz o godzinie prawie drugiej nad ranem ? - zapytała powoli, wciąż rostrzęsiona

- Prawie mnie nie zabiłaś... Co ci strzeliło do głowy, aby wychodzić z bronią... na męża ? - mówił nieskładnie.

- Skarbie, myślałam, że to rabusie, bandyci ... Wiesz, moje koleżanki , znasz je, z osiedla, Jeany , Mendy i Suzy były świadkami, że domy ich sąsiadów zostały obrabowane.

- To znaczy, że tym razem nasz dom padł ich ofiarą ?

- Nie wiem, obudziłeś mnie, a miałam taki piękny sen. Krzyczałeś w niebogłosy jak zarzynane zwierzę.

- Już nie przesadzaj, nie przesadzaj - oburzył się Goerge.

- A co ty tam, masz w swoim prehistorycznym laptopie ? Pokaż . - zagadnęła zaciekawiona. - oglądasz babeczki ?

Początkowo chciał wyłączyć antyczny komputer, ale po ostatnim jej zdaniu pokazał.

- No popatrz sobie dowoli, piszę powieść z gatunku science - fiction . Nazywa się "Inwazja - moja powieść science - fiction".- wyrecytował triumfalnie.

- Kochanie , i dlatego krzyczysz ? Tak piszesz tę książkę ?

- Nie , to nie to. To przez te komentarze. - wyjaśnił

- Pokaż co my tu mamy ... - wzięła do ręki laptop i zaczęła powolutku czytać. -

"Słaby sygnał był odbierany z wielką regularnością. pip... pip pip... pip pip pip... pip pip pip pip pip... pip pip pip pip pip pip pip. Przerwa około 3 minut i sekwencja się powtarzała. Dorothy,...". Zaczekaj, twoja asystentka nazywa się Dorothy. To jest książka czy pamiętnik ? - zapytała z ciekawością .

- To jest książka, przeczytaj do końca to zobaczysz, że to są bujdy na resorach. - zaproponował. - Idę spać, jak chcesz to czytaj.

--------------

- Powiem ci jedno, trochę mają racji - powiedziała rano nalewając kawy do filiżanki.

- Z czym?

- Twoja powieść jest niedopracowana, pisana jakby na kolanie. A tak w ogóle, to ty masz na to czas ?- zapytała.

- W sumie nie mam czasu. Zajęcia, studenci, doktoranci, badania naukowe, ale ja ją piszę bo muszę...

- urwał, patrząc na jej rozdziawioną szeroko buzię.

...powiedz - zachęcił ją.

- Nie, nie, kontynuuj, to bardzo ciekawe.-

- No widzisz, te kolejne rozdziały są wymyślone, ale my naprawdę usłyszeliśmy te sygnały. - wyjaśnił w prostych słowach.

- Czyli... - zaczęła nieśmiale

- Czyli mamy sygnał od obcych i nie wiemy co robić. Dostałem oficjalne polecenie napisania pracy w internecie i poszukania osób, wyszukania osób, - poprawił - , które dadzą dobre pomysły.

Nie wiemy czy to cywilizacja przyjazna czy wroga. Mamy mętlik w głowie.- zakończył z nieukrywaną ulgą.

----------------

- No cześć, jak tam było w pracy? - zapytał George, padając na kanapę i wyciągając dużą gazetę z teczki.

- Cały dzień nie mogłam się skupić, przez to co powiedziałeś rano. I wiesz, jedno mnie zastanawia. Dlaczego nie ogłosicie tego publicznie.

- We wiadomościach wieczornych ? Tak? - dopytał - "Panie i Panowie, mamy sygnał od obcych". - zaintonował w patetycznym tonie. - Czy ty wiesz, jak ludzie by na to zareagowali ?

- No...

- No właśnie. Część ludzi by się cieszyła, ale większość wpadłaby w panikę. Ludzie budowaliby domowym sposobem działka laserowe, aby próbować zniszczyć ten statek, to byłaby bardzo nieprzemyślana decyzja . Ludzie nie są gotowi na taki wstrząs.- zakończył "przemówienie".

- No niby nie. Ale nie wolno nas okłamywać! Mamy prawo wiedzieć. - zaprotestowała z uporem

- Kto kogo okłamuje? Na razie nie wiemy co to jest. Sygnały pochodzą od obiektu oddalonego od Ziemi o rok świetlny. Jest jeszcze dużo czasu na wypracowanie ... - zatrzymał się na chwilę. - ...na wspólne opracowanie naszego wspólnego ludzkiego ... - plątał się w wypowiedzi.

- Chcesz po prostu powiedzieć, że chcecie abyśmy mówili jednym głosem jako cywilizacja? - pomogła mu.

- O tak, to jest dobre sformułowanie. Aby mówić do Obcych jednym głosem. Mamy na Ziemi dwadzieścia sześć miliardów ludzi, jest rok 2153 i ...- przerwał, bo do domu wszedł syn z wnukami.

- Nie uprzedzałem, że wpadnę ? - zapytał Jimmi. - Cześć tato, cześć mamo. Zostawiam wam dzieciaki.

 

Wyszedł tak szybko jak wszedł.

----------------

- Wciąż nie mogę jakoś w to uwierzyć. Miesiąc jak mi o tym powiedziałeś. A ja wciąż patrzę przez okno w przerwie między zajęciami, przez okna mojego gabinetu , czy nie nadlatują kosmici. - wyznała Angie trzymając głowę na jego klatce piersiowej.

- Ale wiesz, że to nie tak. Są bardzo daleko. Zanim przylecą miną na pewno dziesięciolecia. Dopóki nic o nich nie wiemy, pozostaje tylko nasłuchiwać plumkania. Tak chłopcy z obserwatorium to nazwali. Nie wiem czemu.

- A ta książka ? Jak ci idzie pisanie? Mam nadzieję, że o mnie nie napiszesz ? - spytała z pewną nieśmiałością. Odwrócił wzrok i popatrzył w drugą stronę pokoju.

- Ani mi się waż. Jak o mnie napiszesz obetnę ci ...- przerwała, bo nie używała wulgarnych słów - przyrodzenie.

- O, to kiepsko. Kochanie, spać mi się chce. Wyłącz telewizor.

Odwrócił się do niej plecami i nakrył kołdrą.

----------------

Rządy wszystkich krajów rozwiniętych rozpoczęły tajne przygotowania do odparcia ewentualnego ataku obcych. Uruchamiano projekty mające na celu skonstruowanie wielkich laserów zasilanych bezpośrednio z największych elektrowni termonuklearnych. Zaangażowano w pełnym wymiarze przemysł fotowoltaiczny. Energię promieni nieskolimowanych starano się odzyskać do zwiększenia efektywności procesu. Próby skupienia "wielowiązki laserowej" przeprowadzano na początek na Księżycu, potem przy osiągnięciu dobrego skupienia przeprowadzano próby celując w planetę Mars. Ziemia obraca się wokół osi , orbituje także wokół Słońca. Wraz ze Słońcem obraca się według centrum Galaktyki. Te trzy ciągłe ruchy powodowały wielką trudność w kalibrowaniu dział laserowych. Zmniejszając czas strzału, trzeba było budować olbrzymie zasobniki energii w postaci wielkich kół zamachowych. Dlatego najefektywniejszym sposobem było znalezienie optymalnego czasu strzału oraz skonstruowanie wielkiej windy, która podnosząc się lub opuszczając zmieniałaby kąt bardzo długiego działa laserowego dostosowując się do zmiany pozycji Ziemi.

Ramię działa laserowego miało sto kilometrów. Wielka kratownica najgrubsza na początku zwężała się ku końcowi. Koniec działa był przyczepiony do wózka - zawiasu. Cała kratownica była zacieniona, okryta termicznym płaszczem , aby słońce nie powodowało nieregularnego wydłużenia się tej długiej konstrukcji. ...

----------------

Zwołano pilnie naradę na forum ONZ. Wszystkie kraje lub raczej ich przedstawiciele byli podekscytowani, poddenerwowani, niespokojni.

- Panie i Panowie - oficjalnie rozpoczął obrady sekretarz generalny.- trzeba zaradzić tej sytuacji.

To był wstęp do rozdania papierowych formularzy z tekstem po angielsku i w każdym języku narodowym przedstawiciela. Było tam napisane o zachowaniu ścisłej tajemnicy. Oraz sankcje karne w postaci dożywotniego pozbawienia praw zasiadania w radzie, w przypadku wyjawienia treści dziennikarzom, mediom, opisania tego na blogu i tym podobne naruszenia.

- Poproszę o głos pana profesora Gerschzweiga. On pierwszy odkrył sygnały. - sekretarz usiadł na wielkim fotelu i do mównicy doszedł profesor.

- To nie jest do końca moje odkrycie. Sygnały odkryła jako pierwsza moja asystentka, doktorantka Dorothy Williamson, teraz już pani doktor. Mieliśmy sporo problemów w pierwszym momencie, gdyż ... Spojrzał na wielką salę i słuchaczy, którzy zaczęli ze sobą rozmowę przeszkadzając w przemówieniu. Przerwał na dwie minuty - to był patent działający na wszystkich , szczególnie na studentów.

Sala powoli ucichła. Ostatni przeszkadzający doprowadzeni do porządku zamarli w bezruchu.

...

----------------

Wojna wisiała w powietrzu. Zaczęło się gwałtownie. Nagła salwa meteorytów rozpoczęła atak. Nie trafiały one co prawda ze skutecznością stuprocentową w satelity , ale stanowiły utrudnienie dla ekip wysyłających nowe satelity w przestrzeń kosmiczną. ...

----------------

Okazało się, że statek nadający sygnały był specjalnie użyty dla odciągnięcia uwagi. Właściwy statek atakujący był ukryty. Będąc dokładnie za Słońcem chronił się przed olbrzymimi laserami Ziemian.

----------------

Statek kosmitów był umiejscowiony na orbicie Ziemi, dokładnie za Słońcem. ...

Mars został opanowany przez Kiwonów. Zniszczyli wszystkie instrumenty, które zostały tam zainstalowane przez Ziemian. Zorganizowali wielką kopalnię kul strzelniczych. To kule, którymi bombardowali Ziemię. Olbrzymi elektromagnetyczny trebusz wyrzucał w stronę Ziemi wielkie , kilometrowej wielkości kule. Ziemia zamieniła się w ciemną kulę ognia. Nie używali bomb termonuklearnych, wodorowych, ponieważ, chcieli aby Ziemia nie została kontaminowana przez promieniowanie. ...

-----------

 

*szto - Właściwie transliterowane jako chto ( что ), czytamy szto.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (13)

  • Zaciekawiony ponad rok temu
    Powieść złożona z SMSów? To już Drabble są dłuższe niż twoje rozdziały.
  • Andi Perry ponad rok temu
    Dziękuję za komentarz. Pomyliłem się w nazwie mojego profilu. Nie jestem kobietą. Miało być Andy. Ale trudno :) Nie ma opcji zmiany nicku.
  • Zaciekawiony ponad rok temu
    Na razie to co dajesz wygląda jak takie zajawki a nie już właściwy tekst. Nie wzbudza zainteresowania bo jest za krótkie.
  • Andi Perry ponad rok temu
    Zaciekawiony Przepraszam. To pewnie szeroksze zjawisko kultury twittera i smsa. Kiedyś były kultury ceramiki wstęgowej rytej, kultura ceramiki sznurowej . Za 5000 lat jeżeli zapiszą się te nasze strony gdzieś na stałym nośniku będą nas określać jako kultura smsa i twittera.
  • Zaciekawiony ponad rok temu
    Andi Perry
    aha, czyli troll
  • Andi Perry ponad rok temu
    Zaciekawiony Nie ma Pan prawa mnie obrażać.
  • Pan Buczybór ponad rok temu
    Hmmmmm
  • Dobra wróżka ponad rok temu
    Andy Perry, nic się nieprzejmuj, ja tylko 2 proste krótkie discopolowe banały opublikowałam i też po mnie równo jadą w komentach,także rób swoje dla siebie i już,to że się komuś coś nie podoba, to jego problem hehe przyjemność zostaw dla siebie ??
  • pansowa ponad rok temu
    Biedaczka...taka dobra, a tu się nie poznali...?
  • Dobra wróżka ponad rok temu
    pansowa daruj sobie, jak dla mnie to wszystkie komentarze powinny być wyłączone, między innymi z powodu takich właśnie...
  • pansowa ponad rok temu
    Jakich właśnie...?
    Napisano ci prawdę i nie pasi? :)
  • Dobra wróżka ponad rok temu
    Pasi, pasi szczególnie jak szumi dookoła las a sowa w nim na swoim miejscu :)
  • Andi Perry ponad rok temu
    Dodaję czasem po znaku -------------- kolejne materiały, nie zmieniam , więc jest to dzieło nieukończone, a uzupełniane.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania