Inwazja - moja powieść SF. część 8 Rozpacz

19.

Mieli się pobrać , ale wypadek zabrał im całą nadzieję. Ona wyszła bez szwanku, z nim było dużo gorzej. Kiedy obudził się w szpitalu rozglądał się swoimi wielkimi wenicjańskimi wielkości piłek od tenisa oczyma wokół po sali. Gdy siostra - pielęgniarka zamierzała go o coś spytać nie reagował. Badania wzroku - wielkich wężych źrenic nie wykazało żadnych zmian.

 

Najlepsi lekarze wenicjańscy z polikliniki pod nazwą Wielkiego Harpunnika wydali jednogłośną diagnozę w starożytnym języku Kiwonów: sdgok bingug czyli po wenicjańsku amnezja. Nie było na to żadnego ratunku.

 

Nazywała się Lili. Studiowała neurobiologię i wypadek strasznie wpłynął na nią. To doświadczenie sprawiło, że zaczęła marzyć o stworzeniu odpornych na wypadki "czytników świadomości". Brutalnie nazywając "czarne skrzynki" osobowości.

Pisząc pracę doktorską wybrała genialnego profesora który zauważył błyskotliwą studentkę już podczas studiów. Laboratorium używało zwierząt - to istoty o braku świadomości humanoidalanej. W ich mózgi wszczepiono implanty nadprzewodzące.

Badania skoncentrowali głównie na dalekich krewnych Wenicjan , uważanych za zwierzęta. Były to odpowiedniki szympansów wśród Ziemian. Próbowali nauczyć je pisać, czytać, mówić i rozumieć mowę. Rozpoczęto także długoletnią hodowlę inteligentnych zwierząt metodą doboru półnaturalnego. Parzyli najbardziej inteligentne osobniki. Najmądrzejsze samce dostawały nagrody i dzięki temu miały lepszy dostęp do samic.

----------------

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Dobra wróżka ponad rok temu
    Czy na tej hodowli można umieścić również sowy? Bo ja znam jedną która proteguje żeby ją tam umieścić i w końcu nauczyć czytać i pisać ?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania