Iskra w rytmie przetrwania

W pustym biurze zegary milczą nieustannie,

ludzie jak cienie podążają wciąż wedle planu.

Ściany wchłaniają westchnień cień i cichy krzyk,

dusza się kurczy, serce bije w rytmie strachu i lęku.

 

Ona pięćdziesiąt lat niesie w spojrzeniu spokój,

mówi: „Nie narzekaj, życie to przecież tylko krok ku spokoju.”

Młoda drży, szepcze: „Zimno mi w dłoniach dziś.”

A ona: „Nie zimno, lecz pracuj, czas nie czeka na nikogo.”

 

Ciało jak maszyna, myśl w kajdanach wciąż tkwi,

system je karmi iluzją, że cierpienie sens w dniu przynosi.

Oddają życie etapom przetrwania, w półśnie i w pośpiechu,

głód, zimno, rutyna — usprawiedliwienie dla kradzieży oddechu.

 

Chcę, by moje jutro nie spaliło się w ogniu trybu,

by nie zgubiło duszy w codziennym bezbarwnym szyku.

Jedno życie mamy, jedna iskra w nieskończoności,

nie pozwolę, by przetrwanie odebrało mi ludzkiej wrażliwości.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates godzinę temu
    Praca w dużych zespołach, korporacjach jest czasem pozbawiona ludzkiego podejścia. Bardzo dobry finał wiersza.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania