Iskra w rytmie przetrwania
W pustym biurze zegary milczą nieustannie,
ludzie jak cienie podążają wciąż wedle planu.
Ściany wchłaniają westchnień cień i cichy krzyk,
dusza się kurczy, serce bije w rytmie strachu i lęku.
Ona pięćdziesiąt lat niesie w spojrzeniu spokój,
mówi: „Nie narzekaj, życie to przecież tylko krok ku spokoju.”
Młoda drży, szepcze: „Zimno mi w dłoniach dziś.”
A ona: „Nie zimno, lecz pracuj, czas nie czeka na nikogo.”
Ciało jak maszyna, myśl w kajdanach wciąż tkwi,
system je karmi iluzją, że cierpienie sens w dniu przynosi.
Oddają życie etapom przetrwania, w półśnie i w pośpiechu,
głód, zimno, rutyna — usprawiedliwienie dla kradzieży oddechu.
Chcę, by moje jutro nie spaliło się w ogniu trybu,
by nie zgubiło duszy w codziennym bezbarwnym szyku.
Jedno życie mamy, jedna iskra w nieskończoności,
nie pozwolę, by przetrwanie odebrało mi ludzkiej wrażliwości.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania