Iskra wspomnień
Deszcz iskierek, wir płomieni, tańczący wśród burz,
ktoś dorzucił polano – buchnęła wprost w niebo
szkarłatna łuna. A my? Pośród nocy i wzgórz
śmialiśmy się, jak śmierć nie znałaby swego.
Gitary brzęk – to bólu i szczęścia jest głos,
wiatr unosił w przestrzeni rozdarte westchnienia.
Alan Jackson nam śpiewał, lecz zniknął już most,
który wiódł nas przez rzekę minionych pragnienia.
Lecz płomienie przygasły – tylko popiół i pył,
tylko cień na ścianach i martwe spojrzenia,
tylko ślady na piasku, co zmyje je czas,
zachłannie, bez litości, bez słów przebaczenia.
Rzeka pędzi ku morzu – nie czeka na nic,
porywa sny i wspomnienia, co w ciszy już płoną.
Lecz w ostatnim odbiciu, gdzieś w tafli bez granic,
tańczy iskra – nie zgaśnie, nie umrze, nie skona.
Komentarze (2)
Miłego dnia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania