Ja czy pół
Poznałem, pokochałem, mówiłaś mi, że też,
on Ciebie nie doceniał, sama dobrze o tym wiesz.
Ja dałem Ci me serce, twierdziłaś, że je chcesz,
wpuściłem Cię tak blisko, prosto do moich wnętrz.
Poznałaś mnie bez maski, wciąż widywaliśmy się,
ta plaża, ławki, parki — zabierałem wszędzie Cię.
Mówiłaś: „Ja twa, Ty mój”, po szyi całowałaś mnie,
ja patrzyłem w Twe piękne oczy — tak zakochałem się.
Czas mijał bardzo szybko w obecności Twej,
ja wyznawałem miłość, mówiłaś, że kochasz bardziej.
Moja gwiazdeczko mała, proszę, znowu mnie chciej,
najpiękniejszy masz ten uśmiech, z Tobą było najlepiej.
I przyszedł w końcu kres, nie wiedziałaś — ja czy pół,
chłopek, co Cię nie rozumiał, a jednak wybierasz dół.
To, że znane, to że lepsze — nasz balon się przekłuł,
uderzył piorun, pękło serce, najgorzej żem się czuł.
Nie dałem Ci czasu, który był tak potrzebny,
alkohol i niepewność — wybuchłem, wpadłem w nerwy.
Przepraszam za wyzwiska, ten ruch był niepotrzebny,
lęk przed utratą nie usprawiedliwia — dziś płacę za swe błędy.
Naprawić już się nie da, za dużo jest niechęci,
postawiłaś na siebie, nie czułaś naszej więzi.
Nie chciałaś mego listu, nie mogę mieć pretensji,
modlę się codziennie, niech Rita Cię zachęci.
Jeśli to kiedyś znajdziesz, chcę, byś wiedziała jedno —
nie żałuję ani chwili, takie jest wierszu sedno.
W ramiona już nie mogę, wypłakać się, gdy tęskno,
przeleję na papier moją prawdę bolesną.
Drugiej jak Ty nie ma, tak to tylko dodam,
serce moje wciąż krwawi, pozbierać się nie zdołam.
Walczyć już też nie mogę, nie słyszy, gdy Cię wołam,
spróbuję raz ostatni — Juliś, ja Cię kocham.
Komentarze (1)
No, Stachursky by zaśpiewał. Bez urazy, ale patos. Patos i te rymy... Jeśli początki, zrozumiałe
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania