Ja i wiśniowy sad.
Jest wiosna, znalazłam się w wiśniowym sadzie, kwitnące drzewa mienią się w promykach słonecznych. Spoglądam w niebo i obserwuję z wolna przesuwające się obłoczki. Skowronki śpiewają, a czeczotki siadają na ceglastym dachu pobliskiego domku z ogródkiem. Gdzieś w oddali słychać warkot ciągnika, nie ma to, jak niespieszne życie na wsi. Czekam tylko na letnie dni, kiedy to będę spacerowała po moim sadzie z koszem wiklinowym, zbierając dorodne wiśnie, to dzięki ciężkiej pracy, którą wykonuję, będę mogła, potem kosztować tych soczystych owoców.
Komentarze (5)
Oczywiście że na wsi jest najlepiej, my też uciekliśmy z molocha jedenastopiętrowego na wieś.
Pisane słowa prosto z serca.
Sisi26 zazdroszczę tych wiśni zadbanych;€
Wiśnie są pyszne.
Ten tekst już o wiele lepszy. Jest jedno powtórzenie: "po moim sadzie, zbierając moje wiśnie". Drugie wyrażenie "moje" wyrzuć, będzie lepiej. Ja bym napisał, że na końcu "dotychczasowy, cichy wiatr zrywa się, przywodząc wołanie zza grobu, powietrze staje się lodowate, a drzewko wiśniowe nagle pragnie pożreć swoją właścicielkę. Pomyśl o tym. To byłby fajny tekst, gdyby nagle taka zmiana się odbyła. To jak w "Alicji z krainy czarów". Taki horror w sennym marzeniu, na jawie. Powodzenia, w dalszym pisaniu. 3/5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania