Ja nie powiem
Nie powiem nikomu
Co się tutaj dzieje
Nie powiem nikomu!
Niech się pan nie śmieje…
Chodzę już na palcach
Przez miesiące całe
Chodzę po cichutku
Kroki stawiam małe
Czasem nucę ciszy
Do ucha dyrdymały
I chowam się ciemności
Gdzie jej oczy stały?
Marność nad marności
Wchodzi mi pod bluzkę
Wszystkim pokazuje
Małość mej wielkości
A ja chowam
Sięgam
Spadam
I już jej nie odpowiadam.
I już jej nie odpowiadam.
Tylko spadam
Spadam
Spadam
I w knociku sobie siadam
Przed tym lustrem znajomości
I wciąż panu odpowiadam
Ja nie powiem. Bez litości
Komentarze (2)
w cholerę dziwnę, nie potrafię nijak zinterpretować, czytałam z 3 razy i takie; o cóż, o cóż chodzi..
Pisząc go miałam w głowie obraz, gdzie podmiot nie chce się pokazać innym, swoich słabości, tego z czym się zmaga. Uważa takie coś na coś w rodzaju tchórzostwa, nie chce litości, ale i w głębi siebie wie, że sobie nie radzi. Nie chciałam narzucać interpretacji, ale może to przez fakt że wiersz powstał o tak później porze, jest taki jaki jest :(
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania