Ja sprzed wielu lat
Jako dziecko uwielbiałem obserwować drzewa,
Uspokajał zawsze widok błękitnego nieba,
Lubiłem brać kąpiele, brakowało mi jeziora
W którym nie pływałem nigdy bez nadmuchanego koła.
Taka mała pierdoła, świat nie istniał bez mamy,
W której byłem bez pamięci bardzo zakochany,
Zasmarkany maminsynek, tak lubiłem trzymać rękę,
A przedszkole w pierwszych dniach podarowało mękę.
Od najmłodszych lat byłem popychadłem,
Nie umiałem się postawić, tyle bólu przyszło nagle,
Już w zerówce miałem wrogów, choć ich nigdy nie szukałem,
Oni sami mnie znaleźli, przez co tak często płakałem.
Podrywałem masę dziewcząt bedąc przedszkolakiem,
Moje miłosne podboje zakończone na tym,
Wyszalałem się za młodu, najwyraźniej już wystarczy,
Przez następne lat dwadzieścia świat mi lubej nie dostarczył.
Miałem masę samochodów, ustawiałem wszystkie w rzędzie,
Tak ich wiele że aż na dywanie kończyło się miejsce,
Było zabawek bez liku, już nie miały gdzie się podziać
A gdy grałem w chowanego lubiłem do szafy chować.
Gdy się tylko narodziłem miałem oczy niebieskie
Tak jak siostra oraz brat, moim zdaniem przepiękne,
Kolor mieliśmy po tacie, jednak zajęło lat kilka
Aby zieleń w oczy wnikła, według mnie jest taka brzydka.
Odkąd pamięcią swą sięgam to mój ulubiony kolor,
Liście mienią się radośnie tym odcieniem letnią porą,
Ulubionym mym napojem jest ten w zielonej butelce,
Żeby było jasne, tylko jasny odcień skradł me serce.
Jeszcze kiedy byłem mały nie myślałem kim zostanę,
Zadawały to pytanie te wredne i brzydkie panie,
Lecz iż uwielbiałem kino wymyśliłem że chcę kręcić
Oraz pisać scenariusze, więc tworzyłem tonę treści.
Zatem zabawa w pisarza zaczęła się w podstawówce
A dzieciaki w mojej szkole były tak okrutnie durne,
W sumie to był właśnie okres gdzie zebrałem niezłe bęcki
I marzyłem o tym aby stać się w końcu bohaterski.
Moja klasa to był śmietnik, patologia do kwadratu,
Większość tego towarzystwa pewnie zwiewa od zawiasów,
Chociaż nawet w takim miejscu, były momenty zabawne
I już wtedy chciałem mieć dla siebie tylko koleżankę.
Także szuflada wypchana po brzegi opowieściami,
Napisałem masę rzeczy opartych o znane sagi,
Z wielkim zaangażowaniem wyrzucałem do śmietnika
Aby pod żadnym pozorem nikt ich nigdy nie przeczytał
Do dzisiaj
Komentarze (11)
Skutek... ano garafomańskie, kalwaryjsko-częstochowskie chamidło, a na dowód te plony zdefektowanego intelektu:
" - ireneo O mój boże, jak ty pierdolisz
- Która to kurwa gwiazdki w dół daje pod wierszami. Zakute bęcwały
- Pozwalam Ci się pocałować w dupę
- realista Nie przejmuj się, ten zjeb wchodzi w każdy wiersz i osrywa autora za formę a sam piszę takie ścierwo że się rzygać chce, wielki kurwa znawca
- piliery No poczytałem i gówno straszne
- Zesrałeś się?"
✈️✈️✈️✈️✈️🛩️🛩️🛩️
Nie ujma rozprawiać z głupcem, który zdaje sobie sprawę ze swojej głupoty, ale z głupcem z ambicjami traktowania go jak mądrego.
(ireneo, Listy do myślących inaczej, 9;8).
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania