Ja – twój dokarmiacz
Mówią na mnie różnie. W sieci: feeder. W prywatnych wiadomościach: opiekun. W komentarzach — coś, co ma zaboleć szybciej niż zdążysz przeczytać do końca.
Ja wybieram jedno słowo: świadek.
Nie zaczęło się od jedzenia. Zaczęło się od ciszy, która nie ma kształtu, ale potrafi wypełnić całe ciało.
Kobiety, które na mnie trafiały, nie mówiły o głodzie brzucha. Mówiły o pustce — tej pod mostkiem, która rozszerza się wieczorami, kiedy świat cichnie, a myślom robi się za dużo miejsca.
Z czasem ich ciała zaczynały odpowiadać. Najpierw prawie niedostrzegalnie — ciężar przesuwał się jak cień, osiadał niżej, bliżej skóry. Potem już wyraźniej: materiał napinał się na biodrach, brzuch miękko zaokrąglał, ruchy stawały się wolniejsze, bardziej uważne, jakby trzeba było na nowo nauczyć się własnej wagi. Patrzyły na to długo, bez jednego słowa, jak na coś, co jednocześnie jest i nie jest ich.
— Zjedz coś — pisałem ostrożnie, jakby to zdanie mogło się złamać.
Jedna z nich odpowiedziała:
— A jeśli nie przestanę?
Nie odpisałem od razu. Bo to nigdy nie było pytanie o jedzenie.
Z czasem nauczyłem się rytuału. Nie chodziło o ilość. Chodziło o obecność. O czyjeś spojrzenie po drugiej stronie ekranu — nie poprawiające, nie mierzące, tylko trwające.
— Jeszcze jeden kęs — pisałem.
— Jestem.
I jadły. Powoli. Czasem ze śmiechem, który nagle się urywał. Czasem ze łzami, które spadały gdzieś pomiędzy łyżką a talerzem i zostawały tam, niewidoczne.
Nigdy nie widziałem ich naprawdę. Tylko wycinki: dłoń zatrzymaną w pół ruchu, brzuch unoszący się z oddechem, fragment twarzy rozmyty światłem ekranu. A jednak znałem je w sposób, który nie potrzebuje całości.
Bo głód, który pokazujesz obcemu, jest zawsze prawdziwy.
Zdarzało się, że znikały. Bez słowa. Jakby ktoś wyłączył światło i zapomniał powiedzieć dlaczego.
Zostawały rozmowy. Wspomnienia. Obrazy. I jedno zdanie, powtarzające się jak refren:
— Dziękuję, że byłeś.
Nie wiem, czy to pomoc.
Nie wiem, czy to opieka.
Nie wiem, czy tylko cichsza wersja upadku.
Ale kiedy pojawia się kolejna wiadomość:
— Jesteś?
Nie waham się.
— Jestem. Twoim feedersem. Jedz powoli.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania