Jackie

Ona czuwa nad każdym krokiem

Nad przepaścią buduje most

W ciemnościach pokoju snuje swym wzrokiem

By móc przyjąć kolejny cios

 

On niczym suseł śpi noc całą

Śni o czymś czego dokonał sam

Jeszcze nie wie że okrzykną go chwałą

I że nie przeżyje do trzynastej kolejnego dnia

 

To był ciepły listopad sześćdziesiątych lat

Ale w powietrzu narodziło się coś złego

Pędzący samochód był szybszy niż wiatr

Już można było uznać Go za martwego

 

Na Jej różowej garsonce była Jego krew

I wtedy zrozumiała czemu tak czuwała

Bo to co nazywali amerykańskim snem

Prysnęło szybciej niż bańka mydlana

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Milejcz godzinę temu

    Klątwa tego rodu. Jak z tragedii greckiej. Nomen omen.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania