Jajko
Leci w przełyk,
w ciemność, bezpowrotnie.
Zatacza się ciało,
ma już krzywy uśmiech.
Nadstawiam ucha
ale tabletka język jej plącze -
a starsza i mądrzejsza ode mnie.
W kartonie w dwuszeregu leżą.
Liczba ofiar - kolejna aktualizacja danych.
Jak? znów giną i giną.
Jajka lepiej zrobię na twardo.
W szpitalu szpik na przeglądzie,
wniosek: niesprawny.
Zepsuł się dziad.
Łzę setną ronią
nad losem mojego stwórcy.
Woda wrze, to już czas na jaka.
Potem jeszcze zakupy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania