Jajko

Leci w przełyk,

w ciemność, bezpowrotnie.

Zatacza się ciało,

ma już krzywy uśmiech.

Nadstawiam ucha

ale tabletka język jej plącze - 

a starsza i mądrzejsza ode mnie.

W kartonie w dwuszeregu leżą.

Liczba ofiar - kolejna aktualizacja danych.

Jak? znów giną i giną.

Jajka lepiej zrobię na twardo.

W szpitalu szpik na przeglądzie,

wniosek: niesprawny.

Zepsuł się dziad.

Łzę setną ronią

nad losem mojego stwórcy.

Woda wrze, to już czas na jaka.

Potem jeszcze zakupy.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania