jak akwarela prześwitujesz mnie...

w hałaśliwych momentach może być słyszalny jej natrętny monolog

wewnętrzny nerwowy oddech dżungli

już nie taki czysty

i mowa natury już nie tutaj

 

tam był zawsze wiatr deszcz ptaki i skrzypienie drewna

bicie własnego serca brzmiało dwubitnie jak serce płodu

w kluczowe tchnienie wkradała się niemal całkowita cisza

czyste wyodrębnione dźwięki

dzwon krzyk ptaka plusk wody

muzyka

jeśli w ogóle

to minimalistyczna

rozpływająca się w teksturze ciepłego piasku

 

finał następował szybko

w poczuciu miękkiego smutku i głębokiego ukojenia

i nigdy nie otrzymała odpowiedzi na swoje zmęczenie

na młodość i piękno

po prostu rozpuściły się straciły sens wobec nie/prawdziwego życia i prawdziwej śmierci

 

zyskała nieco więcej

zdolność bycia

widzenia i zdolność wypuszczania motyli

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • najmniejsza godzinę temu

    Amen 🙏

  • piliery godzinę temu

    Jak zawsze w twoich wierszach, znalazłem tu głęboki ładunek emocjonalny i piękne, poetyckie obrazy, Znajduję w nim jednak też niemal podręcznikowe obrazy i metafory jakby "cyfrowe" (np: "dwubitnie"). Ten wewnętrzny monolog, moim zdaniem, poprowadziłaś zbyt wolno ( wiem , ze chciałaś zbudować klimat ale dla mnie spowolniłaś tekst za bardzo). Lubie szczególnie Twoje wiersze, w których oszczędzasz słowa. Tu zainteresował mnie szczególnie kontrast między głęboką, organiczną naturą (dżungla, piasek) a pojęciami, które brzmią bardzo współcześnie, wręcz technologicznie (jak wspomniany "dwubitnie" czy "tekstura" czy "minimalizm"). Ten zabieg nadaje wierszowi taką nowoczesną, algorytmiczną wręcz precyzję

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania