jak akwarela prześwitujesz mnie...
w hałaśliwych momentach może być słyszalny jej natrętny monolog
wewnętrzny nerwowy oddech dżungli
już nie taki czysty
i mowa natury już nie tutaj
tam był zawsze wiatr deszcz ptaki i skrzypienie drewna
bicie własnego serca brzmiało dwubitnie jak serce płodu
w kluczowe tchnienie wkradała się niemal całkowita cisza
czyste wyodrębnione dźwięki
dzwon krzyk ptaka plusk wody
muzyka
jeśli w ogóle
to minimalistyczna
rozpływająca się w teksturze ciepłego piasku
finał następował szybko
w poczuciu miękkiego smutku i głębokiego ukojenia
i nigdy nie otrzymała odpowiedzi na swoje zmęczenie
na młodość i piękno
po prostu rozpuściły się straciły sens wobec nie/prawdziwego życia i prawdziwej śmierci
zyskała nieco więcej
zdolność bycia
widzenia i zdolność wypuszczania motyli
Komentarze (2)
Amen 🙏
Jak zawsze w twoich wierszach, znalazłem tu głęboki ładunek emocjonalny i piękne, poetyckie obrazy, Znajduję w nim jednak też niemal podręcznikowe obrazy i metafory jakby "cyfrowe" (np: "dwubitnie"). Ten wewnętrzny monolog, moim zdaniem, poprowadziłaś zbyt wolno ( wiem , ze chciałaś zbudować klimat ale dla mnie spowolniłaś tekst za bardzo). Lubie szczególnie Twoje wiersze, w których oszczędzasz słowa. Tu zainteresował mnie szczególnie kontrast między głęboką, organiczną naturą (dżungla, piasek) a pojęciami, które brzmią bardzo współcześnie, wręcz technologicznie (jak wspomniany "dwubitnie" czy "tekstura" czy "minimalizm"). Ten zabieg nadaje wierszowi taką nowoczesną, algorytmiczną wręcz precyzję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania