Jak było mnie widać
Sny, szare, czarne,
Abstrakcyjne czy realne;
Sny napadały mnie niespodziewanie.
Było to wieki temu, a dalej to pamiętam.
kilka lat minęło, a dalej takie wielkie...
Labirynt długi - zawiły,
Idealne miejsce na zabawę.
Czasami bez kwiatów,
Czasami bez ludzi,
Jednak jedno nie zmienne.
Widzę bramkę,
Kręci się tak szybko,
Dlaczego musiałaby zostać sama?
Wchodzę,
Wiję się wokół metalowych obręczy,
Słyszę coś.
To mama.
Chce zostawić zabawkę.
Nie chcę.
Chcę zostać.
Stoi zza kręcidła,
Czeka, by iść dalej.
Stoję, myślę.
Labirynt wysoki,
Labirynt długi.
Wyrwa.
Wyrwa w krzewie.
Cofam się od bramki,
Oddalając od matki,
Przechodzę i niedowierzam — nieskończone połacie terenu,
Idealnie płaskie,
O perfekcyjnym kolorze,
O bezchmurnym niebie,
Widzę ławkę, stoi przed krzewami.
Jest na niej starzec.
Brązowy kapelusz, brązowy strój.
Ma ze sobą nóż —
Nic mi nie robi,
Podchodzę.
Rozmawiam, nie pamiętam o czym,
Wiem, że o czymś, czuję to...
Patrzymy się w horyzont,
Piękny widok.
Chyba chcę wrócić
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania