jak kanapka została religią
zaczęło się
niewinnie
od sera
ser leżał
na chlebie
bardzo zwyczajnie
aż nagle
ktoś powiedział
– jakie to znaczące
i wszystko
się skomplikowało
ludzie przychodzili
oglądać kanapkę
z bliska
z daleka
w okularach
i bez
jedni twierdzili
że ser
oznacza wszechświat
inni
że raczej kaloryfer
w stanie łaski
nikt nie był pewien
ogórek
który znalazł się
na brzegu
został prorokiem
choć sam
wolałby być
ogórkiem
powstały pieśni
o chlebie
co nie był tylko chlebem
i o maśle
które rozsmarowało się
dla dobra ogółu
na placu
przed lodówką
gromadziły się tłumy
śpiewały
i rzucały
okruszki
w niebo
gołębie
uznały to
za bardzo sensowny zwyczaj
najbardziej zdziwiona
była sama kanapka
leżała
na talerzu
i coraz bardziej
nie rozumiała
o co chodzi
– jestem tylko śniadaniem
powiedziała
ale już nikt
nie słuchał
wieczorem
przyszedł kot
zjadł połowę sera
ogórka
i kawałek metafizyki
a potem
poszedł spać
na fotel
następnego dnia
religii już nie było
został tylko talerz
i jedna okruszyna
pod stołem
która do dziś
wierzy
że była świadkiem
czegoś wielkiego
Komentarze (17)
No tak.
https://zapodaj.net/plik-CrDNjNAbNs
Okruszyna kojarzy mi się z pewnym loginem...
A tak poza tym ok.
zaczęło się niewinnie
od sera
ser leżał na chlebie
bardzo zwyczajnie
aż nagle ktoś powiedział
– jakie to znaczące
i wszystko się skomplikowało
ludzie przychodzili oglądać kanapkę
z bliska z daleka
w okularach i bez
jedni twierdzili
że ser oznacza wszechświat
inni że raczej kaloryfer w stanie łaski
nikt nie był pewien
ogórek który znalazł się na brzegu
został prorokiem
choć sam wolałby być ogórkiem
powstały pieśni o chlebie
co nie był tylko chlebem
i o maśle
które rozsmarowało się dla dobra ogółu
na placu przed lodówką gromadziły się tłumy
śpiewały i rzucały okruszki w niebo
gołębie uznały to
za bardzo sensowny zwyczaj
najbardziej zdziwiona była sama kanapka
leżała na talerzu
i coraz bardziej nie rozumiała o co chodzi
– jestem tylko śniadaniem powiedziała
ale już nikt nie słuchał
wieczorem przyszedł kot
zjadł połowę sera ogórka
i kawałek metafizyki
a potem poszedł spać na fotel
następnego dnia religii już nie było
został tylko talerz
i jedna okruszyna pod stołem
która do dziś wierzy
że była świadkiem czegoś wielkiego
Przy całej tej dyskusji przy "Praniu wspomnień" tu, uważam - przesadziłeś w zapisie...
''Zaczęło się niewinnie od sera. Ser leżał na chlebie bardzo zwyczajnie, aż nagle ktoś powiedział – jakie to znaczące i wszystko się skomplikowało.
Ludzie przychodzili oglądać kanapkę z bliska, z daleka, w okularach i bez, jedni twierdzili, że ser oznacza wszechświat, inni że raczej kaloryfer w stanie łaski. Nikt nie był pewien.
Ogórek, który znalazł się na brzegu, został prorokiem, choć sam wolałby być ogórkiem. Powstały pieśni o chlebie, co nie był tylko chlebem i o maśle, które rozsmarowało się dla dobra ogółu.
Na placu przed lodówką gromadziły się tłumy, śpiewały i rzucały okruszki w niebo. gołębie uznały to za bardzo sensowny zwyczaj.
Najbardziej zdziwiona była sama kanapka. Leżała na talerzu i coraz bardziej nie rozumiała o co chodzi – jestem tylko śniadaniem powiedziała, ale już nikt nie słuchał. Wieczorem przyszedł kot, zjadł połowę sera, ogórka i kawałek metafizyki, a potem poszedł spać na fotel. Następnego dnia religii już nie było, został tylko talerz i jedna okruszyna pod stołem, która do dziś wierzy, że była świadkiem czegoś wielkiego.''
Przepraszam bardzo, dlaczego ta proza znalazła w paragonie?
znalazła się*
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że theodoros napisał paragon, ja to przerobiłem na wiersz, a Ty na prozę...
Grisza, bo to proza... a paragon ma udawać wiersz
Najśmieszniejsze w tym wszystkim są p r z e r ó b k i
...
Teraz jest problem czyja " p rz e r ó b k a" lepsza.
- Proszę Ja Ciebie -
Niech autor wybierze. To jego ogródek.
Ojej, autor udaje, że jest autore i udaje, że pisze.
Udaje również, że czyta komentarze🤣
Autor wszystko wie, po prostu nie ogarnia tego bałaganu w komentarzach. Inna sprawa, że autor rzadko ma ochotę na dyskusje ponad jednostkowe jasne i klarowne wypowiedzi i woli pozostawić dyskusje czytelnikom. 😉
Sorry za spam. Tak wyszło. Kumulacja w totka xd
A ja słyszałem, że gdyby w Warszawie owinięto gówno w kolorowy papierek, byle tylko miało imprimatur Tuska, zostałoby wybrane na prezydenta Warszawy. Co jest z tą Warszawką nie tak?
Ja opuściłem bez żalu Warsiawkę 65 lat temu, na rzecz stolicy Piastów w Krakowie
i nawet na moment nie przychodzi mi myśl, o powrocie do lemingów.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania