Jak liść na wietrze

Zatrzymuję się na brzegu światła,

tam, gdzie cisza miękko spada na skórę,

jak liść na wietrze – niespokojny, lekki,

szuka miejsca, by odpocząć.

Twoje słowa – ciepłe płomyki w mroku,

przesuwają się po mojej skórze jak dotyk,

który nie znika, choć noc spowija świat,

i śpiewa w duszy tęsknotę bez słów.

Jestem cieniem, co gubi się w spojrzeniu,

oddechem, co nie chce odejść z pamięci,

wśród milczenia buduję mosty marzeń,

by dotrzeć tam, gdzie jesteś – i nie odejść.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • zingara pół roku temu
    Nastrojowy wiersz. Podoba mi się jego delikatność i zmysłowe obrazy. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania