Jak liść na wietrze
Zatrzymuję się na brzegu światła,
tam, gdzie cisza miękko spada na skórę,
jak liść na wietrze – niespokojny, lekki,
szuka miejsca, by odpocząć.
Twoje słowa – ciepłe płomyki w mroku,
przesuwają się po mojej skórze jak dotyk,
który nie znika, choć noc spowija świat,
i śpiewa w duszy tęsknotę bez słów.
Jestem cieniem, co gubi się w spojrzeniu,
oddechem, co nie chce odejść z pamięci,
wśród milczenia buduję mosty marzeń,
by dotrzeć tam, gdzie jesteś – i nie odejść.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania