Jak ognie jesienne
Posypałam się trochę zupełnie
Posypałam jak ognie jesienne
Już nie ma we mnie prawie nic ze mnie
Bo spadłam z nieba
Tak trochę
Zupełnie
Została tylko tak mała aż wielka
Słodycz na ustach i posmak
człowieka
I zapach człowieka i widmo człowieka
Znajome wszystko a wciąż coś ucieka
Krótka ta moja wieczność faktycznie
Lecz pustką wciąż pustka a twarze nieliczne
Tak rzadkie aż żadne
Nie widzę
Nie słyszę
Nie znam już ludzi a wciąż ledwo piszę
Aniele najsłodszy zabrałeś mi rozum
Złamałeś serce uciąłeś młodość
Wydarłeś życie i chęci po stokroć
Więc spadłam z nieba
Złapałeś
Podłość
Komentarze (8)
Lubię kontrasty :) Ładne!
Dziękuję ❤️
Bardzo ciekawie. Jest kilka powtórzeń, ale dobrze zgrane ze sobą i wyglada mi to na przemyślany zabieg, więc w mojej opini bardzo ok.
Wiersz jako całość napisany lekko i zwiewnie, choć treść nie jest taka lekka, co przez sposób jej przedstawienia, jeszcze bardziej dodaje wartości temu utworowi.
Ojej, bardzo dziękuję za tak szczegółowy komentarz ❤️
Tekst bardzo ładny i płynnie się czyta. Te powtórzenia idealnie pasują. Daje do myślenia. Szczególnie ostatnia zwrotka. Różnie można rozumieć. Pozdrawiam→5
Dziękuję ❤️
Mnie też się podoba, choć smutne bardzo. Chyba wszyscy miewają w życiu taki czas, jaki opisujesz... z różnych powodów. Ja w każdym razie czuję.
Dziękuję ❤️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania