Jak pradawny płomień...
Niebo niebieskie, jak pradawny płomień,
Dla oczu dziecka tylko tak szczęśliwe!
To niebo w twoje pragnę złożyć dłonie...
Z nierozplątanym o poranku śniwem.
Jakie przesłanie ma ta barwa huczna,
Której świetności tak bardzo się dziwię?
To w dniu stworzenia, gdy wybiła jutrznia,
Niebo tak bardzo dziwiło się sobie
Po raz ostatni. Ta godzina tuczna
Czy będzie trwała, czy zalegnie w grobie
Jak tyle innych godzin? Zanim zniknie
Chcę ofiarować z niej minutę tobie.
Niebo przemawia, ale nagle milknie
W pół słowa, które rozbite na ptaki
Próbuję złożyć na powrót, lecz – mylnie...
I otom złożył wiersz – dla ciebie – taki...
Komentarze (55)
Na Boga, polski Szekspir! ?
Ha ha, dzięki ?
Nie wiem, co napisać. Myślę, że wystarczy za dużo nie myśleć, gdy się pisze ?
No i byłem trochę zakochany.
Pozdrawiam ?
Masz rację, Narratorze.
Trzeba było ponad 400 lat, żeby w Polsce odrodził się Szekspir i kontynuował, co śmierć mu przerwała.
Normalnie szał w trampkach...
MartynaM
Ale Ci dziewczyno żal dupę ściska. Niepojęte ?
Poncki, jesteś "żoną" poboga?
MartynaM
A nie sądzisz, że to zbyt osobiste pytanie?
Poncki, nie, tym bardziej że ciągle wypowiadasz się "w jego imieniu", tak przeważnie żony robią, za wszelką cenę broniąc mężów.
MartynaM
Acha, no to jak ty tak nie sądzisz to ja ci mówię, że to jest zbyt osobiste pytanie.
Poncki, wstydzisz się tej miłości?
Dlaczegi?
Małtyna, czy ty jesteś zazdłosna, czy płóbujesz być żałosna?
Znowu zadłęczasz ludzi?
Daj im żyć, niech się kochają w spokoju!!!
Bo cię zgłoszę za nękanie?
Rozmawiamy, a ty co, znowu paluszki między drzwi?
Idź koniecznie do logopedy, bo coraz gorzej wymawiasz, później i do innych lekarzy, bo raczej trzeba ci...
MałtynaM
Nie spamuj z poniedziałku na złamanie karku!
Idź stond!
MartynaM
Co ty ciśniesz biedactwo?
Urażona duma przez ciebie przemawia więc próbujesz coś se tam implikować pod nosem.
Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Jesteś wierszorozkletką, której czasem się coś uda.
Czasem Cię ktoś po pleckach poklepie.
A tu chłopak robi robotę zajebistą i od czasu do czasu mu się nie uda ?
Moim zdaniem zamiast szukać zaczepki z zazdrości mogłabyś wypieprzyła doczesny warsztat i zaczęła wszystko od nowa ?
Poncki, ty się znasz, jak i twój kolega, jedynie na minionych epokach, i na bazie, co tu słusznie zauważył Narrator- Szekspira, Mickiewicza tworzycie cos, co wieki temu zostało stworzone.
Dziwne to.
Ja mam pisać jak Mickiewicz? A po co?
MartynaM
Za pewne masz rację, że się nie znam. Jakie to ma znaczenie?
Pisz sobie jak uważasz. Pisz prosto z serca albo skąd tam sobie chcesz.
Ja tylko mówię, że mi się Twoje pisanie nie podoba - no może czasem coś tam przebłyśnie.
Nie zniechęcaj się tym jednak bo przecież: "śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi " ?
Poncki, no wiadomo, skoro lubisz disco polo, nie polubisz muzyki poważnej i ja to rozumiem.
Ale odbieglismy od tematu... dlaczego wypowiadasz się za autora?
MartynaM
Dokładnie na odwrót ale widzę, że rozumiesz zależność ??
Poncki, na odwrót? Disco polo bazuje na rymie dokladnym, częstochowskim, banalnym, tak jak autor powyższego tekstu.
Ja bym się wstydziła tak pisać. Choćby z szacunku do czytelników. Trzeba brać pod uwagę, że niektórzy mogą znać poezję klasyków.
MartynaM
Nie o to chodzi.
Uwielbiam muzykę poważną.
Nie znoszę disco polo.
To ty sobie tam pogadaj jeszcze a ja pewnie ci odpowiem, kiedyś tam...
Poncki, ja w ogóle nie chciałam, żebyś ty odpowiadał, ale skoro już poczułeś się w obowiązku, to trudno, przeżyję.?
Nie znosisz disco polo? To mnie zaskoczyłeś... bo w poezji lubisz, ba, nawet bronisz, nieudolnie, ale starasz się przynajmniej.
Dobra, idę do roboty! Narka!
A ci Ponczek pojechał!
Subtelnie, z klasą, widać, że dżentelmen?
Oj, młotek, młotek...
MartynaM, ale Ty zwróciłaś się Narratora, nie do mnie. Ustosunkuję się później.
słone paluszki, nie wiem czy nie obraziłaś Ponckiego tym porównaniem do faceta... ty i twoja subtelnosc!?
MartynaM lubię muzykę, bez względu na gatunek. Disco polo to muzyka. Black metal również. Texty disco polo pisał np. poeta Józef Grochowina, zmarły na samobójstwo niestety. A Czadoman potrafi śpiewać, choć tylko zmuszony okolicznościami. O Disco Polo chyba muszę coś napisać. Megadance był niezły, ale się zepsuł. Oczywiście, że lubię Disco Polo. A muzykę poważną? Też oczywiście, ale też nie wszystko. Do Bacha właściwie wszystko mi się podoba.
Pobóg Welebor, no widzisz, a Poncki wyskoczył jak Filip z konopii... weź go tam do dyscypliny przywróć!?
MartynaM specjalnie dla tych, co myślą, że nie lubią:
https://youtu.be/yTdlC7CW158
UWIELBIAM RÓWNIEŻ ZENKA !!!
Zakochanie wyszło Ci na dobre?, bo poezją zaistniało. (5) Czytam z przyjemnością ?
Tak, tyle dobrego. A to znasz?
https://youtu.be/wDmOnqrjH7w
Dobry text, łatwy do przekładu.
Wypas. Czytałem z przyjemnością ?
Bardzo się cieszę ?
Pozdrawiam!
Posłuchaj tego, just listen:
https://youtu.be/yTdlC7CW158
Pobóg Welebor
A more nie.. 0:54 wytrzymałem. Potem zaczął śpiewać...
Poncki
Ha ha. Dziękuję za dobre chęci ?
Ładnie.
Dziękuję ?
Wiersz skojarzył mi się - natychmiast, w trakcie czytania - z innym wierszem. A dokładnie - jego częścią.
Niebo niebieskie - z niebem złotym.
Porównanie "jak pradawny płomień" z "jak ogromny dźwięków orzech".
Tu - niebo mówi, a jego słowo staje się "rozbite na ptaki", a tam - niebo pęka, żeby żyć "zielonymi listeczkami".
Pęknięcie, rozbicie nieba. a też świt, jego granie, no i ptaki. To wszystko jest także u Baczyńskiego:
Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świt.
Wiersz Baczyńskiego składa się z kilku strof, zaliczany jest do wierszy wojennych, ale ta pierwsza cząstka, strofa, którą chyba wielu ludzi zna na pamięć - od razu do mnie przyszła. Głównie ze względu na obraz.
Twój wiersz mógłby być wariacja na temat tej właśnie, pojedynczej strofy Baczyńskiego.
Podoba się.
Tym razem muszę Cię pochwalić, 3/4. Już lepiej jak zobaczy w sobie Baczyńskiego niż Szekspira czy Mickiewicza, zawsze trochę bliżej... ?
Trzy Cztery, masz rację, nie jestem fanem Baczyńskiego, ale kojarzę to. Fajny pomysł z pisaniem warjacji. Dzięki ?
MartynaM, a ja Ciebie nie pochwalę.
Jak zwykle czytasz powierzchownie i bez zrozumienia.
Napisałam, że wiersz skojarzył mi się "ze względu na obraz" i podałam przykłady.
Tymczasem jedenastozgłoskowiec (a mamy tu, u Welebora, do czynienia z jedenastozgłoskowcem właśnie), kojarzy się i z Mickiewiczem, i z Kochanowskim:
Twarzą podobna i równa z postawy,
Sercem też całym wydawała męża.
Igłę, wrzeciono, niewieście zabawy
Gardząc, twardego imała oręża
(Mickiewicz: 'Grażyna", fragm.)
Wojnę powiedzieć myśli serce moje,
Do której miecza nie trzeba ni zbroje,
Ani pancerzów, ani arkabuzów,
Ta walka czyście może być bez guzów.
(Kochanowski: "Szachy", fragm.)
To w dniu stworzenia, gdy wybiła jutrznia,
Niebo tak bardzo dziwiło się sobie
Po raz ostatni. Ta godzina tuczna
Czy będzie trwała, czy zalegnie w grobie
(Welebor: "Jak pradawny płomień...", fragm.)
Tak więc - wiersz "Jak pradawny płomień..." zapisany jest jedenastozgłoskowcem, którym pisywali i Mickiewicz, i Kochanowski, i z rymem typowym i dla Mickiewicza, i dla Kochanowskiego.
Trzy Cztery, a to się porobiło... a już było "prawie" dobrze... chwalisz za Mickiewicza i Kochanowskiego?
Trzy Cztery : Dzięki, bo tak właśnie trzeba czytać takie wiersze, jak czytamy tych dwóch. Dostojnie, a nie memłać ?
To mi przypomina, że miałem uczyć się recytacji, dzięki za przypomnienie.
Pozdrawiam ?
Świetnie wyszło, w innym, niż dotychczas duchu, ale to to zakochanie, o którym wspomniałeś. Język i układ archaizowany współgrają i pogłębiają klimat. Ofiarowanie minuty jest świetne, bo tysiące piszą o wiecznej miłości i wierności która jest trwała jak sałatka w markecie, czyli do miesiąca. Od minuty trzeba zacząć i co będzie, się okaże. Wspominanie w dyskusji mistrza Kochanowskiego jak najbardziej, bo osiągnął szczyt artystyczny, a zwłaszcza intelektualny, niedostępny dla potomnych, a jedna fraszka "Na zdrowie" jest wystarczającym tego dowodem.
Co do disco, też jestem .za, bo rytm i melodia więc ma to o czym współczesna muzyka zapomniała. Dodam, ze jestem fanem Wagnera i studiowałem w szkole muzycznej, więc coś w temacie wiem.
Brawo autor.
Dziękuję, zgadzam się co do Kochanowskiego. Nikt się nie wspiął tam gdzie On mieszka. Ja też nie, i nie mam takiego zamiaru, zacząłem pisać późno i dla zabawy, poezja nie jest moim życiem... Na drugiego Kochanowskiego wciąż czekamy, ale może dzięki nam się narodzi, kto wie? Muszę Go więcej czytać, żeby pamiętać, jak trzeba.
A Disco Polo, to masz rację, z harmonją bywa gorzej, ale zdarza się coś brzmiącego dobrze, zresztą nie śledzę.
Pozdrawiam ?
MartynaM, lubię różne wiersze i różne pisanie.
A Ciebie NIE POCHWALĘ także za Twój komentarz. Cytuję: "...a Poncki wyskoczył jak Filip z konopii..."
1. Napisałaś "Filip" zamiast "filip".
2. Napisałaś "konopii" zamiast "konopi".
"W powiedzeniu Wyrwać się jak filip z konopi można zrobić aż dwa błędy ortograficzne: pierwszy raz, jeśli napisze się Filip (wielką literą), i drugi raz, gdy na końcu postawi się dwa ii (konopii)".
- cytat z blogu o poprawnej polszczyźnie "OBCY JĘZYK POLSKI").
Sformułowanie „filip z konopi” przywołuje się obecnie dla określenia osoby, która robi coś nie w porę, przedwcześnie – „wyrwał się jak filip z konopi”. Słownik języka polskiego podaje „odezwać się nie w porę, powiedzieć coś bez zastanowienia, niestosownego, niewłaściwego”.
Pierwotnie jednak powiedzenia tego używano w innym znaczeniu; dla określenia osoby zaskoczonej, zdezorientowanej i uległej[1]. Dawniej filip był gwarowym określeniem zająca[2], a powiedzenie to wywodzi się najprawdopodobniej z gwary myśliwskiej i tradycyjnych, szlacheckich polowań.
(Wikipedia)
I co teraz będzie? Mój Filip poległ sromotnie, ja też... ale nadal nie wiem czy pochwalasz wiersze wzorowane na Mickiewiczu i Kochanowskim?
Uciekłaś od odp do Filipa.
A tak przy okazji, czemu naszego "genjusza" nie poprawiasz, kiedy on cały czas jedzie po bandzie?
Inaczej wiatr wieje, prawda??
MartynaM, uświadomiony błąd przestaje być błędem, jak wskazuje samo słowo "błąd" ?
Ja czasem też robię błędy, żeby nie było.
Ale smaczne komentarze dojeżdżające Małtynkę?
mniam mniam mniam mniam mniam mniam?
E tam... Zwyczajnie - tym razem nie ma za co chwalić Martynym... ?
Paluszki jakie szczęśliwe... jak to niewiele trzeba. Wystarczy Filip... ?
Wiersz zapewne ciekawie napisany↔Jak drzewiej rzekłem, jak drzewiej. Rymy nie wszystkie aż tak dokładne:)
Chociaż zdaniem mym, najlepsza kompromisowa zasada to↔każdy ma prawo pisać jak chce, a innym może się podobać lub nie. Wszak nie oceniamy cudzym umysłem, jeno swoim.
Ów banał, że to co mnie, niekoniecznie tobie musi i odwrotnie, jest całkiem spoko:)
O ile można dyskutować o wartości dzieła, to nie o guście.
Pozdrawiam?:)
Zgadza się, wiersz pomyślany jako bardziej współczesny, jako skierowany do żyjącej dzisiaj osoby, stąd i rygor rymów mniejszy, i współczesne słowa, jak "minuta". O guście mam niepoprawne zdanie, że nie można dyskutować o jego braku ?
Ostatecznie wszystko jest matematyką. Mam przynajmniej Witkacego za brata tutaj.
Pozdrawiam ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania