jak sufit został jeziorem
najpierw
nic nie zapowiadało
jeziora
sufit był
jak każdy sufit
trochę biały
trochę popękany
i zajęty
sufitowaniem
ale około dziewiątej
zaczął falować
bardzo dyskretnie
jak człowiek
który chce zatańczyć
a nie umie
potem pojawiły się
trzciny
między żyrandolem
a pęknięciem
nad szafą
żyrandol
został latarnią
dla kaczek
których wcześniej
nie było
a teraz
były aż trzy
jedna z nich
wyglądała
jak moja matematyczka
ale nie wypadało pytać
usiadłem przy stole
a nade mną
przepłynęła ryba
bardzo zajęta
widocznie miała
sprawy
po drugiej stronie pokoju
koło południa
sufitowe jezioro
osiągnęło pełnię
falowało
szumiało
i odbijało chmury
które nie zmieściły się
na dworze
sąsiad z góry
łowił podobno
szczupaki
w przedpokoju
ale sąsiedzi
zawsze trochę przesadzają
najdziwniejsze było jednak
to
że nikt się nie dziwił
kot spał
radio grało
czajnik gwizdał
jak gdyby jeziora
na sufitach
były rzeczą
zupełnie zwyczajną
wieczorem
woda odpłynęła
trzciny zniknęły
kaczki wróciły
do swoich obowiązków
i znów został
zwykły sufit
tylko czasem
gdy leżę w łóżku
i patrzę w górę
wydaje mi się
że nad żyrandolem
coś pluska
bardzo cicho
jak wspomnienie
które nauczyło się
pływać
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania